Zakazana Wyspa, czyli wyprawa po cztery żywioły – recenzja

Zakazana Wyspa jest przygodową grą kooperacyjną, przeznaczoną dla od dwóch do czterech osób. Gracze wcielając się we współpracujących ze sobą śmiałków starają się zebrać cztery skarby znajdujące się na wyspie i wydostać z niej, nim pogrąży się w oceanie. Planszę układa się z  dwudziestu czterech kafelków z obszarami wyspy. Kafle są dwustronne, jedna strona przedstawia normalny obszar, druga – zalany. Gracz w swojej turze może wykonać do trzech akcji. Do wyboru ma: ruch na inne pole, przekazanie karty skarbu innemu graczowi, zdobycie skarbu oraz umocnienie pola. Rzecz wygląda bowiem tak, że z każdym ruchem graczy kolejne pola wyspy są zalewane przez wodę. Jeżeli z gry zostaną usunięte kluczowe obszary (nie będzie się dało zdobyć któregoś skarbu lub uciec z wyspy), kończy się ona porażką. Zakazana Wyspa została wydana w języku polskim nakładem Rebel.pl.

Tematyka:

gnom: 3 – Zakazana Wyspa ma przyjemny, sympatyczny nastrój. Tajemnica, skarby, przygoda – gdyby jeszcze gdzieś tam się panoszyli naziści, rzekłbym: Indiana Jones. Podoba mi się, że klimat nie jest infantylny i że jest odczuwalny.

shubgami: 4 – Znajdujesz się na Zakazanej Wyspie, musisz współpracować z innymi, aby zdobyć wszystkie cztery skarby-żywioły i uciec helikopterem. Wszystko jest jednak utrudnione, bowiem fragmenty lądu cały czas się zatapiają, a w efekcie mogą nawet całkowicie zatonąć… Tak mniej więcej kształtuje się tematyka gry, która trafia w moje gusta. Gra wciąga, ma swój klimat („O nie, utoniemy!”, „Super, nie uratujemy Przystani Głupców i już po nas.”).

Mechanika:

gnom: 3 – Zasady są do wytłumaczenia każdemu, włącznie z sześciolatkami, w pięć minut. Absolutnie nieskomplikowane i po drugiej kolejce jasne i oczywiste, intuicyjne. Ruch każdego gracza jest szybki, krótkie przestoje zdarzają się tylko wtedy, kiedy sytuacja na planszy jest napięta i trzeba się naradzić, co robić i jak skoordynować swoje akcje. Gra pozwala na stosowanie różnych poziomów trudności, w zależności od stopnia zaawansowania graczy – te najniższe są dość proste, a przy tych najwyższych naprawdę trzeba się nieraz natrudzić, żeby wygrać. Niestety, poziom trudności to jedno, zaś układ kafli i kolejność w jakiej dociągniemy karty to drugie.  Zakazana Wyspa na każdym właściwie kroku jest losowa, przez co zdarzają się sytuacje, że możemy przegrać bardzo szybko, albo że zwycięstwo będzie spacerkiem.

shubgami: 4 – Gra daje trochę możliwości, ponadto rozgrwkę urozmaicają specjalne zdolności każdego poszukiwacza skarbów (np. Inżyniera, Ogrodnika czy Posłańca). Czasem jednak może denerwować to, że właściwie tylko przesuwamy się o jedno miejsce, albo „umacniamy” jakąś lokację. Jest pole do kombinowania, ale jak w każdej losowej grze trzeba liczyć się z tym, że zbyt dalekie wybieganie w przyszłość może zakończyć się fiaskiem.

Wykonanie:

gnom: 5 – Bez owijania w bawełnę – gra jest wydana fenomenalnie. Piękne figurki skarbów, dobrej jakości karty, solidne kafle, ładne ilustracje – i wszystko to zamknięte w świetnym, metalowym pudełku. Duży plus za dobrze napisaną i przemyślaną instrukcję.

shubgami: 5 – Gra jest śliczna (ach te figurki skarbów, zwłaszcza błyszczący i mieniący się w słońcu Ogień!) i wytrzymała. Samo pudełko-puszka robi ogromne wrażenie, a i środek zadowala – wszystko ma swoje miejsce. Na kartach i kaflach piękne, bardzo klimatyczne grafiki, aż chciałoby się przenieść w niektóre z przedstawionych miejsc. Naprawdę porządna robota!

Cena:

gnom: 4 – Cena nie jest idealna, ale przy takim wykonaniu jest tego ideału blisko. Dyszka mniej, żeby starczyło jeszcze na paczkę fajek i byłaby maksymalna ocena.

shubgami: 5 – Gra kosztuje około 80 złotych i uważam, że naprawdę jest tego warta. Po prostu, nic dodać, nic ująć.

Czas rozgrywki:

gnom:  4 – Około 30-40 minut, czyli akurat. Nie będzie to danie główne na spotkaniach planszówkowych, ale jako przystawka lub deser sprawdza się doskonale. Dzieciaków nie powinna Zakazana Wyspa zmęczyć, a jeżeli im się spodoba, zawsze można zagrać drugi raz.

shubgami: 4 – Czas rozgrywki tak naprawdę jest uzależniony od tego, z którego poziomu zaczynamy (możemy wybrać: Początkujący, Normalny, Elitarny lub Legendarny), bowiem on określa ile Kart Zalania każdy będzie ciągnął w swojej turze (im więcej, tym oczywiście trudniej). Trzeba pamiętać, że poziom wody się podnosi, kiedy pociągniemy kartę Wzbiera Woda! Może więc okazać się, że zbyt wcześnie skończymy, natomiast dla mnie gra nigdy nie była zbyt długa.

Skalowalność na dwie osoby:

gnom: 4 – Dobra. Gra jest ciut szybsza na dwie osoby, ale na dobrą sprawę – ani trudniejsza, ani łatwiejsza. Karty zalania ciągnie się po ruchu każdego uczestnika, więc po dwóch ruchach dwóch graczy (a więc dwunastu akcjach) będzie ich tyle samo co po jednym ruchu czterech graczy (też dwanaście akcji). Jedyne utrudnienie to mniej miejsca na karty skarbów – każdy może mieć ich maksymalnie pięć.

shubgami: 4 – We dwójkę gra się bardzo fajnie, jednak jest po prostu trudniej. Jasne, można zrobić super combo poszukiwaczy skarbów, ale mimo tego różnica pomiędzy rozgrywką w dwie osoby, a w cztery jest zauważalna. Choć niekoniecznie jest to dla mnie wadą, raczej wyzwaniem – Zakazana Wyspa przybiera wtedy trochę inny kształt, a i emocje są większe.

Podsumowanie:

gnom: Lubię tę grę. Ale nie szczególnie mam jeszcze ochotę w nią grać. Pamiętam do dziś nasz maraton w Zakazaną Wyspę, kiedy nie mogliśmy wygrać i z frustracji rozgrywaliśmy partię za partią i za każdym razem bawiłem się dobrze, ale w którymś momencie mi się znudziła, przejadła. Po jakimś czasie gra zaczyna nieco nużyć, a każda rozgrywka mimo wszystko przypomina poprzednią. Dlatego też to ładne metalowe pudełko należy ściągać z półki raz na jakiś czas i wtedy jest spora szansa, że Zakazana Wyspa da nam sporo frajdy.

shubgami: Gra bardzo mi się spodobała i kilka (kilkanaście?) pierwszych partii rozegraliśmy pod rząd, ponieważ nie mogliśmy wygrać, a bardzo chcieliśmy tego dokonać. W końcu nam się troszkę przejadła, ale nie skłamię, jeśli napiszę, że raz na jakiś czas miałabym ochotę wyruszyć na poszukiwanie skarbów. 🙂 Warto wspomnieć jeszcze o tym, że prezentowane przez nas ustawienie kafli (galeria foto) jest podstawowym. Tutaj: http://boardgamegeek.com/image/820158/forbidden-island możecie zapoznać się z innymi kombinacjami.

Ocena: 82% zadowolenia
gnom: 23/30
shubgami: 26/30
Łącznie: 49/60

Reklamy

6 Komentarzy

  1. […] łóżku doskonale sprawdzą się Mr. Jack Pocket (pełna wersja także daje radę), Basilica czy Zakazana Wyspa. Nie mają one ani wielu elementów, ani kruchych figurek, które mogą się pogubić w pierzynie, […]

  2. […] tytułach i długich rozmowach. Spokojnie możemy też zabrać ze sobą: Małego Księcia, Zakazaną Wyspę lub Basilicę. Co prawda te gry mają nieco większe pudełka, ale nic nie stoi na przeszkodzie, […]

  3. […] Gra, w którą rozegraliśmy najwięcej partii: Zakazana Wyspa […]

  4. […] robić miny i skakać jak żaba!”. Merlin ZinZin to bodaj trzecia kooperacyjna gra, która po Zakazanej Wyspie i Aniele Śmierci szczerze mi się podoba. Zwykle cenię sobie rywalizację z przeciwnikiem, ale tu […]

  5. Niestety zakazana wyspa jest strategicznie uboga – prosta do bólu ..

  6. You really make it seem really easy along with your presentation but I find this topic to be really one thing which I believe I would by no means understand.
    It kind of feels too complex and very wide for me.
    I’m taking a look forward in your subsequent submit, I will try to get
    the grasp of it!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: