Samuraj. Walka o wpływy w miastach Japonii. Recenzja

Samuraj to strategiczna gra dla 2 – 4 graczy. Celem gry jest zdobycie jak największej ilości obiektów w miastach wysp Japonii. Te obiekty: to figurka buddy, figurka hełmu i figurka pól ryżowych. Na początku gry każdy umieszcza wspomniane figury w miastach. W miastach mogą znajdować się jedna, dwie figurki. Układ trzech przypada na stolicę. Zadaniem graczy jest otoczenie miast od strony lądu za pomocą heksagonalnych płytek. Każdy w swoim zestawie ma taką samą ilość kafli, na których przedstawiona jest siła (od 1 do 4) i obiekt, który chcemy zdobyć. Mamy też do wyboru kafle, które działają na wszystkie figury: Samuraj, Ronin, Statek oraz płytki specjalne oznaczone znaczkiem Samuraja, dzięki którym możemy na przykład przenieść swój, już użyty kafel w inne miejsce. Podczas swojego ruchu możemy użyć jeden kafel podstawowy i dowolną ilość kafli specjalnych. Na początku gry wybieramy lub losujemy ich pięć i chowamy za osłonką przed współgraczami. Za każdym razem po wystawieniu kafli/kafla dociągamy tyle, aby pięć mieć na ręce. Kiedy dane miasto jest otoczone, natychmiast rozpatruje się układ sił. Figurkę zabiera ten z graczy (i umieszcza ją za parawanem), którego suma sił dotycząca danego kafla wynosi więcej. W przypadku remisu figura jest od razu odrzucana i nikt nie może jej zdobyć.

Tematyka:

shubgami: 3 – Zawsze mam kłopot z oceną tego typu gier. Mogłoby być o wszystkim, a jest akurat w klimatach Japonii. I nie przekonuje mnie to do końca.

gnom: 3 – Zacząłem się niedawno jarać klimatami dalekowschodnimi i przyznam, że był to jeden z tych czynników, który mnie do tej gry zachęcił. Ale Samuraj jest jedną z tych gier, gdzie temat jest raczej pretekstowy. W Shogunie porywa o wiele bardziej.

Mechanika:

shubgami: 4 – Jest w porządku: prosta, nie pozostawiająca wątpliwości. Trochę mgliste jest jedynie określenie zwycięzcy, ale i z tym sobie poradziliśmy. Mechanikę tej gry można by określić jako połączenie losowości ze strategią. Na początku na planszy każdy z graczy na zamianę rozmieszcza figurki: buddy, hełmów i pól ryżowych. Lądują one w określonej ilości w każdym z miast. Z jednej strony opłaca się te same figury stawiać w sąsiadujących miastach, istnieje jednak zagrożenie, że los nie będzie nam sprzyjał i wszystkie smaczne kąski porwą nam rywale. Następnie pojawia się element losowy – wybieramy w ciemno pięć kafli (w podstawowej wersji; rozszerzona przewiduje świadomy wybór) i kolejno rozmieszczamy je na planszy. Za każdym razem po wyłożeniu losujemy płytki, tak by mieć ich pięć za parawanem.

gnom: 4 – Bardzo prosta, do zapamiętania jest raptem kilka banalnych reguł, a wytłumaczenie gry zabiera dosłownie dwie minuty. Gra jest nieco losowa (dociąganie kafli), co niektórych irytuje, mnie jednak wcale nie przeszkadza. Zdarza się, że przez brak odpowiednich kafli w danym momencie nie możemy zrobić tego, co byśmy chcieli, ale doprowadzenie do takich sytuacji to bardziej wina złej strategii, niż gry. Trzeba się przy Samuraju trochę wysilić, pokombinować, przewidywać ruchy przeciwników, a swoje planować do przodu – i to już podczas setupu, kiedy na zmianę ustawiamy figurki. Jedyne, czego mi brakuje to ciut większej ilości kafli specjalnych.

Wykonanie:

shubgami: 3 – Kiedy zobaczyłam Samuraja na zdjęciu, stwierdziłam: brzydka ta gra. Jednak, kiedy doszła do nas przesyłka nieco zmieniłam zdanie. Podobają mi się figurki (najbardziej buddy), jednak do reszty (plansza, płytki i parawaniki) jestem nastawiona na tróję.

gnom: 4 – Przyzwoite w porywach do zadowalającego. Figurki są świetne, szata graficzna do mnie przemawia (choć nie powala), ale kolorystyka planszy jest dość nijaka, pudło za duże, a wypraska dziwna (cztery wgłębienia – dlaczego? Po co? Czemu nie pięć, po jednym na żetony dla każdego gracza i jedno na figurki, albo nie dwa duże – na żetony i figurki). Zasłonki wykonane z dość cienkiej tektury – boje się, że za jakiś czas zaczną się psuć.

Cena:

shubgami: 2 – Nie wiem, czym jest podyktowana cena. Gra powinna kosztować o jakieś 40 – 50 złotych mniej.

 gnom: 3 – Za wysoka. 130 złotych to za dużo jak na to, co dostajemy w pudełku i jak na tę jakość wykonania.

Czas rozgrywki:

shubgami:  4 – Czas gry byłby dla mnie idealny (nigdy się nudziłam, być może nudzili się inni, kiedy jak zwykle miałam rozkminę, gdzie położyć daną płytkę, bo na pewno to zaważy o losie gry), gdyby był jasny. Zawsze podczas rozgrywki wydaje ci się, że albo kafli jest za mało, albo za dużo, albo nie zdobędzie się wszystkich figurek. Przy czym absolutnie jest inaczej. Jednak w jakiś sposób mnie to rozprasza, jest za mało instynktowne.

gnom: 5 – Idealny. Serio, nie wyobrażam sobie żeby ta gra mogła trwać dłużej lub krócej. Rozgrywka jest szybka, trwa około 30 – 40 minut, ruch każdego gracza to na ogół kilka sekund i nawet grając w cztery osoby oczekiwanie na swoją kolej jest praktycznie nieodczuwalne.

Skalowalność na dwie osoby:

shubgami: 3 – Można zagrać we dwójkę, ale nie porywa. Być może jest za mało interakcji i chyba jest po prostu łatwiej. Zdecydowanie lepiej zagrać w cztery osoby – większa frajda i większe wyzwanie.

gnom: 3 – W zależności od tego, ile osób bierze udział w grze plansza różni się rozmiarem, ale Samuraj na parę wypada tak sobie. Daje radę, ale im więcej graczy, tym frajda z rozgrywki jest większa – jest więcej możliwości, więcej też trzeba się nakombinować.

Podsumowanie:

shubgami: Trochę przeciętniak, ale całkiem miły i jako, że nowy w kolekcji na pewno jeszcze zostanie wyciągnięty na stół nie raz. Nie zaskoczyła mnie ta gra niczym, ani nie zachwyciła, a coraz częściej łapię się na tym, że tego wymagam. Ot, taki tytuł, żeby sobie zagrać przy herbacie i ciastkach. No i trochę mało tego samuraja w Samuraju.

gnom: Nie jest to gra z mojego TOP 5, ale całkiem możliwe że do dziesiątki już by się załapała. Samuraj to dobra opcja dla osób lubiących gry strategiczne, nieskomplikowane pod względem reguł, i dysponujących ograniczonym czasem. To gra w sam raz, żeby w nią zagrać przed wieczornym filmem, podczas poobiedniej sjesty albo na zakończenie planszówkowej imprezy, kiedy chcemy mieć poczucie, że zagraliśmy w treściwy tytuł, a nie po prostu typowy filler.

Ocena: 68% zadowolenia
shubgami: 19/30
gnom: 22/30
Łącznie: 41/60

Reklamy

3 Komentarze

  1. Moim zdaniem gra nie jest powalająca. Zanim człowiek pomyśli co tu zbierać, już się kończy. Gdyby jednak trwała dłużej, można by umrzeć z nudów – nie polecam osobom z ADHD. Generalnie jedna z najmniej atrakcyjnych gier, w jakie udało mi się zagrać. Niewygodne są też zasłonki, które – moim zdaniem – zniszczą się po pięciu, sześciu grach bardziej „aktywnych” osób. Ale być może to opinia osoby, która jednak przegrała partię. Zwycięzcy mogą myśleć inaczej. Nadal „pociągi” wygrywają. Brak konkurencji;) LOL:D

  2. […] Samuraj – Gra nie podobała mi się od samego początku – wydawała mi się nudna i nieciekawa. […]

  3. Dziwna ocena .. szczególnie wykonania. Elementy sa wykonane ładnie a pionki wręcz wspaniale – a nie jakieś byle jakie drewniane. Gra jest niezła dla graczy hardcore, bo można grać wiele partii i się nie znudzić – trochę jak w szachy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: