Marrakech. Zostań handlarzem dywanów. Recenzja

Dochodziło południe. Mahdi po raz kolejny zmienił ekspozycję. Jedwabny lawendowy kilim wydał mu się nagle najbardziej reprezentacyjny. Otarł pot z czoła i przyjrzał mu się krytycznie. A może by tak ten purpurowy? Nagle na targu zapanowało poruszenie. Mahdi przełknął głośno ślinę, gdy zza bazarku Aliego wyłoniła się masywna sylwetka Assama. A więc jedwabny lawendowy…

W Marrakechu, familijnej grze logicznej autorstwa Dominiqua Ehrhara, każdy z graczy (od dwóch do czterech) wciela się w sprzedawcę dywanów. Celem gry jest zdobycie jak największej ilości złota na koniec rozgrywki. Aby tego dokonać, należy wykazać się sprytem i logicznym myśleniem. Wszyscy gracze bowiem na zmianę, w turach, kontrolują specjalnego pionka – Assama – który krąży po targu. Kiedy Assam zatrzyma się na podczas naszego ruchu na polu zajmowanym przez dywan przeciwnika – musimy oddać rywalowi część naszego majątku – tym więcej, im więcej swoich dywanów ma on ułożonych obok siebie. Tura składa się z ruchu Assama (możemy przed ruchem obrócić go o 90 stopni, następnie należy rzucić kostką i przemieścić pionek o odpowiednią liczbę pól) oraz wyłożenia dywanu (dywan można wyłożyć na polach sąsiadujących z Assamem, jednak nie wolno przykryć całkowicie dywanu przeciwnika – najwyżej jego połówkę). Gra kończy się, kiedy wykorzystane zostaną wszystkie dywany dostępne graczom. Podlicza się wówczas posiadane pieniądze oraz punkty za odkryte, nie zasłonięte przez przeciwnika, połówki dywanów. Wygrywa ta osoba, która zbierze ich najwięcej. W 2008 roku gra była nominowana do prestiżowej nagrody Spiel des Jahres.

Tematyka:

shubgami: 3 – Sprzedajesz dywany, rywalizując z innymi. Hm. Nie byłoby to moje wymarzone zajęcie, ale temat może być – przywodzi na myśl grę ekonomiczną… I tu tak naprawdę zaczynają się schody. Ale sam klimat kolorowych, pięknych tkanin, gwarnego targu w Maroku mnie przyciąga. Czy zatrzymuje? Czytajcie dalej.

gnom: 3 – Ot, sympatyczna, pretekstowa tematyka dla gry familijnej. Ani ziębi, ani grzeje.

Mechanika:

shubgami: 3 – Ogromny trud sprawia mi ocena tego kryterium. Byłam bliska postawienia dwói. Dlaczego? Spodziewałam się naprawdę czegoś więcej. Usłyszałam, że to gra logiczna i myślałam, że będzie dużo kombinowania i emocji związanych z ruchem Assama. Nic z tego. Grę można streścić słowami: kostka, Assam, jeb! dywanik, kostka, Assam, o kurczę, płacę ci hajs, olaboga!…itd. Zagraliśmy pierwszy raz w trójkę, i z tury na turę było mi coraz bardziej smutno – dostałam grę w prezencie i chciałam, żeby mi się podobała, a czułam się po prostu rozczarowana. Ostatecznie daję tróję – mechanika jest prosta, każdy ją załapie i okej – czasem trzeba się zastanowić nad ruchem, ale spokojnie, nie musisz być tęgim umysłem.

gnom: 2 – Prostota reguł to bodaj jedyna ich zaleta. Niestety, ale coś tu bardzo poważnie nie działa. Podczas rozgrywki mamy poczucie, że nasze decyzje mają na nią niewielki wpływ – przede wszystkim decyduje los. Ruch Assama uzależniony jest jedynie od rzutu kostką, nie ma żadnej możliwości modyfikacji go. Jesteśmy więc zdani na szczęście. W związku z tym, lub być może – poza tym – gra nudzi. Rzuć kostką, połóż dywan. Rzuć kostką, połóż dywan. Rzuć… Jeżeli po jednej stronie planszy jest dużo dywanów przeciwnika, a po drugiej twoich, obróć Assama. Jeśli Assam stoi obok dywanu przeciwnika – zakryj go swoim. Koniec. Nudy.

Wykonanie:

shubgami: 4 – Jedyne czego nie można zarzucić tej grze to tego, w jaki sposób została wykonana. Dobra, jednak mogę zarzucić coś i w tej kategorii – plansza mnie nie zdobyła. Jest jakaś bez wyrazu. Natomiast grafika na pudełku jest świetna, kolorowa, przyciąga wzrok. Dywany, stanowiące właściwie kluczowy element tej gry, są wykonane z prawdziwego materiału. Figurka Assama i monety są drewniane, pokryte lakierem. Gdyby z planszą się bardziej postarali, bez wahania dałabym piątkę.

gnom: 5 – Wykonanie jest zdecydowanie tym czynnikiem, którym gra mnie kupiła. Albo raczej: zachęciła do zakupu. Absolutna rewelacja. Śliczne i przyjemne w dotyku dywany z materiału (nie żadne żetony czy kartoniki!), drewniane pieniądze, kostkę i figurkę Assama. Plansza solidna, choć nieciekawa – mogłaby być ładniejsza.

Cena:

shubgami: 1 – Może obiektywnie te 120 złotych to nie jest drogo, ale nie bardzo mnie to obchodzi. W mojej głowie wygląda to następująco: kupa forsy za grę, która mnie mega rozczarowała, a miała być super. Szkoda kasy.

gnom: 2 – Jest wysoka, a gra jest jej zdecydowanie nie warta. Choć Marrakech jest wydany wspaniale, co w jakimś tam stopniu uzasadnia te 120 złotych, to w życiu nie wydałbym takich pieniędzy na ten tytuł po raz drugi. W zasadzie to nie wydałbym na nią żadnych pieniędzy. Ale gdyby była tańsza – żałowałbym mniej.

Czas rozgrywki:

shubgami: 3 – Dłuży się. Ale nic dziwnego, skoro sama gra nie wciąga. Ogólnie jednak nie jest to tytuł, na który poświęca się dużo czasu. Marrakech to przerywnik, lekka gra, a nie danie główne (uważajcie, żeby się nie zadławić!).

gnom: 3 – Mam dylemat. Z jednej strony to szybka, trwająca góra 30 minut gra, która mogłaby być fajnym fillerem albo propozycją na niezobowiązującą partię w gronie rodzinnym. Z drugiej strony, gra jest nudna i tylko czekałem, aż się wreszcie skończy.

Skalowalność na dwie osoby:

shubgami: 2 – Nuda. Nie chce mi się w to grać we dwójkę, wolę ściągnąć z półki Mr. Jacka czy eee… cokolwiek. Jeśli już w ogóle otworzyć pudełko to lepiej zagrać w czwórkę, w dobrym towarzystwie, żeby przynajmniej było śmiesznie.

gnom: 3 – Jest ok. W wariancie na dwóch graczy, każdy dysponuje dwoma kolorami dywanów, które wykłada na zmianę. I da się grać. Ale przy czterech graczach jest jednak ciut ciekawiej.

Podsumowanie:

shubgami: Nie zarzekam się, że już nigdy nie zagram, ale na pewno mnie do tego nie ciągnie. Spróbuje pewnie jeszcze dać jej szansę, ale raczej nie w parze, tylko w kwartecie. Miało być fajnie, a zwyczajnie jest nudno. Marrakech, co prawda, ma całkiem wysoką ocenę na BGG, mnie jednak nie przypadł do gustu. Ale przynajmniej pudełko ładnie się prezentuje.

gnom: Wielkie rozczarowanie. Po zapoznaniu się z regułami i obejrzeniu wnętrza pudełka myślałem, że to będzie hit. Marrakech jednak szybko zweryfikował moje oczekiwania. To gra nieciekawa, warta uwagi tylko ze względu na jakość wykonania. Być może podobać się będzie dzieciakom – nie sprawdzaliśmy tego – ale nawet jeśli, to rodzice będą się już nudzić.

Ocena: 57% zadowolenia
shubgami: 16/30
gnom: 18/30
Łącznie: 34/60

Advertisements

One comment

  1. […] Gra, która najbardziej nas rozczarowała: Marrakech […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: