Visionary – wariacja na temat klocków. Naszym okiem

visionaryVisionary to gra o której zapewne niewiele osób słyszało, a jeszcze mniej w nią grało. W skrócie chodzi w niej o to, aby z dostępnych drewnianych klocków o różnych kształtach ułożyć mniej lub bardziej skomplikowane konstrukcje przedstawione na kartach. Jest i haczyk – układający ma zasłonięte opaską oczy i nie widzi, co układa. Dlatego też w Visionary gra się w parach – jedna osoba układa, druga tłumaczy jej, co, jak i gdzie powinna postawić. Oficjalne reguły (według których nigdy nie graliśmy) przewidują dwa różniące się nieco od siebie typy rund: albo obie drużyny układają jednocześnie konstrukcję z karty i pierwszy, któremu się uda, zgarnia punkty, albo rywalizują jeden po drugim: drugi zespół musi ułożyć klocki w czasie krótszym niż pierwszy (do mierzenia czasu służy mała klepsydra dołączona do gry). Na każdej karcie, prócz ilustracji tego, co musimy stworzyć, jest też liczba punktów, którą zwycięski zespół otrzyma. Typ rundy losowany jest za pomocą kostki. Visionary przeznaczone jest dla czterech lub ośmiu graczy, niemniej nie do końca wiadomo, w jaki sposób grać w ósemkę.

Okiem shubgami: Visionary to gra, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jest rewelacyjna i bawi mnie za każdym razem, kiedy mamy okazję stać się nieco niemrawymi budowniczymi dziwnych (chwiejnych) konstrukcji. Tytuł najlepiej sprawdza się wśród osób, które:

a) nie są ślamazarne,
b) nie są mega łajzami, rozwalającymi wszystko, co znajduje się wokół nich,
c) potrafią jednocześnie szybko mówić i myśleć,
d) nie rozpakowują swojego prezentu urodzinowego przez półgodziny, jeśli jest owinięty jedną warstwą papieru kolorowego.

Jednym słowem: chcesz grać w Visionary i mieć uciechę – zaproś do pary żywą, energiczną osobę, która nie posługuje się monosylabami. Jeśli chodzi o mechanikę gry… chyba tak naprawdę nigdy nie graliśmy w 100% zgodnie z instrukcją (właściciel gry stwierdził, że jest głupia, odrzucając ją z pogardą; btw. do tej pory nie wiem, jak niby grać w to w 8 osób?), niemniej bawiliśmy się visionary4przednio. Testowaliśmy różne warianty: z klepsydrą, bez niej (na zasadzie: Kto pierwszy, ten lepszy), raz numerki trudności na kartach były liczone jako punkty, przy weryfikacji kto wygrał (rozdawaliśmy wtedy po równo karty z każdego poziomu i chyba to był
najbardziej sprawiedliwy system), innym razem liczyło się po prostu to, komu udało zrealizować się więcej kart (poziom jako taki nie był brany pod uwagę). Obojętnie jakie reguły przyjęliśmy, zawsze było super (pikanterii dodają osłonki na oczy). Gra jest chyba niezniszczalna – to po prostu drewniane klocki, ich nie da się zepsuć. Nadprute są jedynie przepaski na oczy, ale ten egzemplarz Visionary ma już swoje lata. Poza tym „nadprute” znaczy tu – przeżyją jeszcze kilkadziesiąt, jak nie kilkaset rozgrywek (od czego jest igła i nitka?). Nie mam pojęcia, ile kosztuje ta gra, nie jest aktualnie dostępna w sprzedaży, przynajmniej w Polsce. Partia trwa… trudno powiedzieć – może jakieś 45 minut, aż zejdą wszystkie karty, ale potem chcesz jeszcze i jeszcze… i zamiana partnerów, oj a teraz zamieńmy się miejscem, bo tu świeci słońce, no dobrze, ale my mieliśmy trudniejsze karty, teraz lepiej przetasuj… i tak dalej, i tak dalej. 😉 Visionary to świetna gra na spotkanie dwóch par czy po prostu czwórki znajomych (no chyba, że będziecie się zmieniać i raz część będzie grać, a raz obserwować. JAK SIĘ W TO GRA W 8 OSÓB?!). Visionary to po prostu super pozycja na rynku gier planszowych. Zasłużona piątka!

Okiem gnoma: Shubgami dość wyczerpująco opisała chyba wszystkie aspekty, na które chciałem zwrócić uwagę, dlatego pozwolę sobie przedstawić tylko kilka luźnych spostrzeżeń. Gra jest rewelacyjna i przyciąga bardzo wielu chętnych do spróbowania swoich sił – visionary3na chorzowskiej Planszy pod Kapeluszem ustawiały się do niej kolejki. Jest dynamiczna, emocjonująca i nieco stresogenna dla tego, kto akurat układa (zawsze zbierze burę, że nie to, nie tu i nie tak, ty łajzo!). Dostarcza naprawdę całą masę dobrej zabawy. Nie mam zielonego pojęcia, jak się w to gra w osiem osób – jeżeli polega to na tym, że są cztery zespoły, które się po prostu wymieniają, to wydaje się to bez sensu. W instrukcji, którą znalazłem, ten wariant nie był opisany. W Visionary można grać w dwie osoby, ale bez elementu rywalizacji to już nie te same emocje. Jedyną większą wadą Visionary jest to, że prawdopodobnie mało kto będzie miał okazję w nią zagrać – jest niedostępna w sprzedaży, a jeżeli ktoś już ją gdzieś wystawia na aukcji, to żąda za nią niebotycznych kwot. Ale jak kiedyś się zbiorę wreszcie do tego, do czego się zbieram już od dawna, to pokaże wam jak ją wykonać samodzielnie. 😉
Podsumowując – świetna gra dla każdego, jeżeli nadarzy się wam kiedyś okazja – kupujcie w ciemno. 5!

Reklamy

2 komentarze

  1. „d) nie rozpakowują swojego prezentu urodzinowego przez półgodziny, jeśli jest owinięty jedną warstwą papieru kolorowego.”
    *** się. (BEZ CHAMSTWA, PROSZĘ – przyp. Shubgami) Ja też lubię Visionary!
    P.

  2. czy ktoś wie gdzie tą grę można kupić? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: