Time’s Up! Zgadnij, kim jest postać z karty. Naszym okiem

Times Up!#2 - Gra na ParęTime’s Up! to typowa party game, przeznaczona dla 4 – 12 graczy. Zadaniem uczestników rozgrywki jest odgadnięcie postaci (ich imion i nazwisk, ew. pseudonimów), znajdujących się na kartach. Karty podzielone są na dwie części: żółtą i niebieską (czytaj: łatwą i trudną). Osobami, które opisujemy lub, w które wcielamy się podczas gry to różne postaci ze świata sportu, filmu, teatru czy baśni. Każda drużyna ma odgadnąć pełną nazwę bohatera z karty (przed rozgrywką umawiamy się, na którym kolorze gramy) w jak najkrótszym czasie, bowiem zawartość pudełka wzbogaca mała klepsydra. Partia dzieli się na trzy rundy: w pierwszej możemy użyć tylu słów, ilu chcemy, ważne jednak, by nie używać wyrazów z karty, ani nie mówić na jaką literę zaczyna się imię/nazwisko/pseudonim postaci, w drugiej możemy użyć jednego słowa, a w trzeciej  jedynie pokazujemy lub/i wydajemy odgłosy.

Okiem shubgami: Mam bardzo mieszane uczucia odnośnie tej gry. Pamiętam, jak pierwszy raz wraz z Gnomem zapoznawaliśmy się z zawartością pudełka. Kiedy przerzucaliśmy karty, byliśmy nieraz zażenowani postaciami, jakie zostały umieszczone w grze. Wydawało nam się też, że niemożliwe jest pokazanie wielu postaci bez użycia słów, a jedynie za pomocą gestów i onomatopei (w 3 rundzie). Pewnego wieczoru przyszedł czas na weryfikację naszych pierwszych spostrzeżeń. Byliśmy mocno zaskoczeni, że Time’s Up! (nie będąc Times Up!#3 - Gra na paręjednak typowymi kalamburami) przypadł nam do gustu. Zabawa była naprawdę udana – dużo śmiechu, rozpaczliwe machanie rękami czy pomyłki związane z profesjami niektórych osób z kart. Time’s Up! wykonane jest dość przeciętnie – fajnie, że jest woreczek, aby całą zawartość móc spakować do środka bez noszenia ze sobą (bardzo wiotkiego) tekturowego pudełka, ale gier, które proponują takie rozwiązanie jest mnóstwo. Niespecjalnie podoba mi się szata graficzna kart, ale w sumie nie jest to tytuł, który celebrujemy, delikatnie dociągając karty czy z namaszczeniem przesuwając piony. Jak na takie granie, gdzie karty fruwają w powietrzu, można przeżyć te żółto-niebieskie wzorki. Cena jest moim zdaniem trochę wygórowana, bo porównując do Jungle Speed czy Dobble, które cieszą się nieskończonym potencjałem, Time’s Up! będzie bawiło nas zdecydowanie krócej.  Do 5-7 partii w jednym towarzystwie i dziękuję, dobranoc. Po prostu kiedy trafimy, że mówiąc Thriller ktoś zawsze prawidłowo odgadnie, że chodzi o Michaela Jacksona reszta podąża naszym tropem i takie hasło staje się nudne, niewymagające. W związku z czym, jeśli zapraszamy nowe osoby do rozgrywki (mieliśmy taką sytuację, że raz graliśmy w czwórkę, a za tydzień dołączyły do nas jeszcze dwie osoby i też wybraliśmy Time’s Up!) mają one bardzo małe szanse, aby nas prześcignąć. Dodatkowy minus za instrukcję – jest napisana jakoś zawoalowanie. Naprawdę, można reguły trochę uprościć, wygładzić i zmieściłyby się na jednej stronie A5. Time’s Up dostaje ode mnie tróję.

Okiem gnoma: Jak wspomina Shubgami, nasze pierwsze zetknięcie się z Time’s Up! nie należało ani do udanych, ani do zachęcających. Przeglądając karty i reguły stwierdziliśmy, że to straszna nędza i ściągniemy ją z półki tylko wówczas, gdy będziemy w bardzo dobrym nastroju, albo będziemy się bardzo nudzić. Stało się – nastrój dopisywał i zagraliśmy w Time’s Up! Zostaliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni. Wszyscy bawiliśmy się przednio, śmiechu było co niemiara i wyszło na to, że jednak pudełko z grą nie będzie służyć wyłącznie do zbierania kurzu. To gra trochę innego typu niż wymienione przez Shubgami Jungle Speed, Dobble albo Uga Buga, ponieważ to gra skończona – po jakimś czasie wszystkie postaci z kart zostaną rozpracowane i Time’s Up! stanie się nudny. Kart jest co Times Up! - Gra na Paręprawda sporo (220), ale też podczas jednej partii korzysta się z niemałej ich liczby. Rozwiązaniem jest oczywiście granie z różnymi ludźmi, ale jednak nie zawsze będzie taka możliwość. Gra wykonana jest bardzo przeciętnie i nie ma się tu nad czym rozwodzić, Time’s Up! nie jest ani szczególnie ładny, ani – jak się wydaje – trwały: karty gną się bardzo łatwo, klepsydra ma odpryski plastiku, pudełko zniszczyło się właściwie od razu… ale nie przeszkadza to w rozgrywce. Są obiektywnie lepsze party games, ale myślę, że jeżeli lubimy taki typ zabawy, to i Time’s Up! warto zakupić. Świetnie się sprawdzi w gronie zielonych graczy, bo to właściwie nieco zmodyfikowane kalambury i nikt nie będzie marudził, że to jakaś głupia gra dla dzieci. 😉 Ode mnie też trzy, choć z plusikiem.

Advertisements

13 komentarzy

  1. Ilona z Poznania · · Odpowiedz

    Żeby urozmaicić grę w tym samym towarzystwie można dołączyć warsztaty artystyczne: najpierw wszyscy tną karteczki, potem wpisują swoje hasła. Wypisane karteczki wrzucamy do garnka i gra zaczyna się od nowa. LOL

  2. Ilonko (!) zauważ, że wtedy właśnie następuje śmierć samej gry, a kontynuowana jest jej idea i to nie do końca. Hasła, które wymyślaliśmy rzadko były postaciami, a raczej czynnościami czy tytułami książek, filmów.

  3. […] Zacznę od potencjalnych minusów. Po pierwsze tytuł (podobnie jak np. Time’s Up!) może szybko stracić swoją grywalność, jeśli non-stop będziemy cieszyć się nim z tymi […]

  4. […] Wiele współczesnych, imprezowych gier planszowych czerpie z zabawy, którą chyba każdy z nas pamięta z dzieciństwa. W głębokich latach 90. kalambury doczekały się nawet swojego programu telewizyjnego (pamiętacie Malajkata, rysującego różne obrazki-klucze na wielkim białym bloku?). Zasady są proste: dzielicie się na drużyny, wymyślacie sobie nawzajem hasła z różnych kategorii i na zmianę pokazujecie je i rysujecie. Taką grę można przygotować samemu w 5 minut, a przez kolejną godzinę czy dwie mieć niezły ubaw. Ostatnio z Gnomem i naszymi wspólnymi znajomymi złapaliśmy zajawkę właśnie na tę grę w pokazywanie i rysowanie, a do przygotowania wielu zabawnych i prawie niemożliwych do przedstawienia haseł (Yog-Sothoth, Jedna z córek McLeoda, Mordekaiser) zainspirowała nas propozycja wydawnictwa Rebel.pl, a mianowicie: Time’s Up! […]

  5. […] jednak planujemy wyjazd z grupą przyjaciół czy znajomych warto zaopatrzyć się w Set, Dobble, Time’s Up!, Jungle Speed czy dowolną karciankę, która proponuje nam mechanikę dobrze znanej wszystkim […]

  6. […] Gra, która okazała się największym pozytywnym zaskoczeniem: Time’s Up! […]

  7. Ubaw po pachy 😀

  8. Hey just wanted to give you a quick heads up and let you know
    a few of the pictures aren’t loading correctly. I’m not sure why but I think its a
    linking issue. I’ve tried it in two different browsers and both show the same outcome.

  9. […] Zdjęcia z apptweak.com, assweetasyou.blogspot.com i granapare.wordpress.com […]

  10. I’ve been absent for a while, but now I remember why I used to love this website. Thanks, I will try and check back more frequently. How frequently you update your website?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: