Claustrophobia, czyli mrok, tunele i demony. Recenzja

Gra na parę - Claustrophobia #4Claustrophobia to przeznaczona dla dwóch osób gra przygodowa osadzona w klimacie horroru, opowiadająca o konflikcie pomiędzy Ludźmi, a zamieszkującymi piekło Demonami. Jeden z graczy kontroluje poczynania grupy Skazańców, którym przewodzi Odkupiciel, drugi wciela się we Władcę Demonów, kierującego istotami z piekła rodem. Gra jest asymetryczna, tak więc cele obu uczestników są od siebie różne i wynikają z wybranego scenariusza – raz chodzi o odszukanie w podziemiach Demona i zgładzenie go (lub niedopuszczenie do jego śmierci), innym razem na przykład o niedopuszczenie do przeprowadzenia rytuału przez Odkupiciela (albo przeprowadzenie go) i tak dalej. Kontrolujący Ludzi gracz na początku swojej tury, w fazie inicjatywy, określa statystki wszystkich członków ekspedycji – odbywa się to poprzez rzut sześciościennymi kostkami i przypisanie wyników do danego wojownika. Na kartach postaci znajdują się odpowiadające wynikowi linie akcji zawierające trzy statystyki: Ruch, określający o ile kafli jednostka może się poruszyć, Atak, determinujący iloma kostkami będziemy rzucać, wykonując atak jednostką oraz Obrona, wskazująca wartość, jaką przeciwnik musi osiągnąć na kostce podczas rzutu na atak. Każda otrzymana rana „zamyka” jedną linię akcji, powodując, że nie będziemy mogli (aż do czasu ewentualnego uleczenia rany) skorzystać z danego zestawu statystyk. Następnie, w fazie akcji, ludzie mogą eksplorować podziemia i atakować znajdujące się w nich potwory. Tura władcy demonów również składa się z dwóch faz. W fazie zagrożenia rzuca trzema kostkami i umieszcza je na wybranych polach Planszy Przeznaczenia. Na każdym polu znajdują się odmienne efekty – m.in. pozwalające grającemu Demonami graczowi pozyskać punkty zagrożenia, za które może wprowadzić na planszę Troglodytów i Demony; zwiększyć ich statystki; pociągnąć kartę Zdarzenia czy zadać wybranemu wojownikowi Ludzi obrażenie. W tej fazie dokładane są także nowe jednostki sił piekła. Druga faza – faza akcji demonów – działa analogicznie do fazy akcji ludzi. Istotnym elementem gry są także różne talie kart, oddziałujące na rozgrywkę. Znajdziemy wśród nich m.in. karty przedmiotów, karty darów oraz karty przewag, zapewniające Ludziom dodatkowe zdolności i możliwości, karty wydarzeń wzmacniające siły Demonów, ale także 7 kart postaci dla Demonów, zawierające statystyki i różne specjalne umiejętności tych stworów.

Autorem Claustrophobii jest Croc, polskim wydaniem możemy cieszyć się dzięki wydawnictwu Rebel.pl.

Tematyka 

shubgami: 5 – Połowa XVII wieku. Grupa śmiałków prowadzi swoją ekspansję na Piekło. W mrocznych tunelach, krążą niczym w labiryncie, a na swej drodze spotykają Troglodytów i Demona, którego celem jest zniszczyć Nowe Jeruzalem, które reprezentują Ludzie. Demona, który przybiera różne postaci – raz jest Władcą Dusz, innym razem Podziemnym Łowcą czy Wojownikiem. TematykaGra na parę - Claustrophobia #2 tej gry została dobrze określona na stronie Rebel.pl mianem Niesamowitego Survivalu-Horroru fantasy. Kafle Piekła buchają wręcz ogniem i generują kłęby dymu.

gnom: 5 – Jaranko! Nie ukrywam, że to tematyka gry skłoniła mnie do jej zakupu. Bardzo lubię te klimaty: mrok, heroiczna walka, srogie rytuały, demony. W Claustrophobii zostało to oddane nad wyraz dobrze i spójnie.

Mechanika

shubgami: 4 – Powiem tak: po wczorajszej rozgrywce chciałam dać 3, ale tak po prawdzie byłoby to niesprawiedliwe. Już wszystko tłumaczę. Kiedy pierwszy, drugi raz zagraliśmy z Gnomem w Claustrophobię, stwierdziłam, że Ludzie mają trudniej niż Demony. Graliśmy wtedy w pierwszy scenariusz: Ocaleni (ogółem jest ich 6, ale na stronie Rebel.pl można odnaleźć dodatkowe 4 w kampanii pt. Zbaw nas ode złego [klik!]). Swoje się powściekałam, że nie mam opcji dociągania kart, że właściwie nie mogę się uleczyć z żadnej rany, a jedynie Ochroniarz może przejąć zranienie innego Wojownika na siebie. Potem zagraliśmy w kolejne scenariusze, gdzie znowu kierowałam poczynaniami grupy Ludzi. Ponownie przegrywałam, raz za razem. Postanowiliśmy w końcu odwrócić role i w scenariuszu: Rytuał zagrałam już stroną Demona. Było blisko – parę oczek wyżej w jednym rzucie i byłaby to zwycięska partia. Niestety znowu wtopiłam. Kiedy wczoraj wybrałam grę Demonem, zagraliśmy w scenariusz Uderzaj tam, gdzie boli. Wiecie już jakie jest zakończenie tej historii, prawda? Dodam tylko, że w tym scenariuszu Ludzie mogą się leczyć właściwie bez problemu (jeśli szczęście w rzutach sprzyja, wyleczymy większość ran). Wracając, dlaczego mimo Gra na parę - Claustrophobia #9wszystko byłabym niesprawiedliwa, dając 3? Bo ostatecznie nie chce mi się wierzyć, że zawsze Ludzie mają gorzej w danym scenariuszu, kiedy nimi gram lub Demon jest w gorszej sytuacji w innym scenariuszu, kiedy kieruję jego ruchami. Zwłaszcza, że: raz w jednym scenariuszu (już niestety nie pamiętam w którym) odwróciliśmy role i Gnom wygrał dwa razy (farciarz! :P), a innym razem grałam w Claustrophobię z kumplem (scenariusz Ocaleni, ja kierowałam Ludźmi, on Demonem) i wygrałam. Jedyny raz (smutek). Co mnie pociesza to to, że gra jest bardzo losowa. Właściwie cała jej mechanika opiera się na rzutach kostkami. Potem oczywiście rozdzielamy te wyniki pomiędzy Ludzi (wybieramy konkretną linię z odpowiednimi wartościami ruchu, ataku i obrony) i na karcie Troglodytów/Demona (różne kombinacje kostek, wartości oczek to różne specjalne zdolności, które może w danej turze wykorzystać gracz nimi kierujący), ale jeśli mamy beznadziejny wynik to na nic nasze wcześniejsze planowanie. Cała rozgrywka wygląda właściwie następująco: turlanie Ludzi (Faza Inicjatywy), ruch i atak Ludzi (Faza Akcji), turlanie Troglodytów/Demona (Faza Zagrożenia), ruch i atak Troglodytów/Demona (Faza Akcji). Wydaje się proste, ale (tu przejdę do oczekiwań i minusów) naprawdę sprawia mi problem dokładne zapamiętanie wszystkich specjalnych zdolności, symboli kafli, które tworzą swoistą planszę, rozwijającą się podczas rozgrywki. Zasady niby proste, ale mają trochę kruczków, więc trzeba poświęcić parę partii (2-3), żeby można było wszystko ogarnąć i zapamiętać, zwłaszcza, że każdy scenariusz wprowadza pewne zmiany. Bardzo pomógłby mi skrót zasad, opis symboliki, niektórych znaczeń. Takich kart dla graczy nie przygotowano, a szkoda. Ogólnie, mimo sfrustrowania po przegranych, gra mi się dobrze, Claustrophobia ma potencjał i na pewno nie jest grą skończoną. To, że zagraliśmy w jeden scenariusz nie oznacza, że jest on już zamknięty, bowiem właśnie ta losowość, ilość kafli, choćby możliwość zamiany ról pozwala się nią cieszyć zawsze (chyba, że przegrywasz 100 razy pod rząd) bez poczucia powtórki.

gnom: 4 – Mechanika Claustrophobii sama w sobie jest dość łatwa do zrozumienia i zapamiętania. Rozbudowują ją nieco reguły Gra na parę - Claustrophobia #6specjalne zawarte na kartach, w zdolnościach wojowników i na kaflach, ale nie jest tego na tyle dużo, żeby nie dało się tego ogarnąć. Faktycznie, być może jakieś pomoce dla graczy były dobrym pomysłem, niemniej wydaje mi się, że niekoniecznym. Czynnik losowy jest w grze duży i istotny, co ma swoje wady i zalety, jak zawsze – z jednej strony czyni rozgrywkę bardziej nieprzewidywalną i emocjonującą, z drugiej, czasem budzi frustrację i zniechęcenie. Niemniej, jeżeli akurat nie mamy wyjątkowego pecha w rzutach, mnogość możliwości, którymi dysponują obie strony jest na tyle satysfakcjonująca, że losowość nie jest na ogół uciążliwa. Jasne, jeden kiepski rzut może nam zepsuć turę i w konsekwencji doprowadzić do przegranej, ale jest to częściej wina złej strategii. Mechanika bardzo fajnie oddaje temat gry, w trakcie rozgrywki cały czas jesteśmy podekscytowani eksploracją podziemi, a wraz z kolejnymi turami robi się coraz bardziej nerwowo i, cóż, klaustrofobicznie. Istotnie, jest tak, że w zależności od scenariusza, któraś ze stron ma mniej lub bardziej pod górkę. Czy to wada? Niezupełnie, wszak nikt nie jest skazany na granie w dany scenariusz zawsze Demonami lub Ludźmi – można się zamienić, a satysfakcja po trudniejszym zwycięstwie jest zawsze większa.

Wykonanie

shubgami: 5 – Jest świetne: genialne klimatyczne grafiki na kaflach, fajne figurki (już pomalowane), ciekawy i sprytny sposób przygotowania kart dla Ludzi. Przyczepię się jednak do jednej rzeczy, która mnie denerwuje podczas rozgrywki. Mianowicie dwóch Nieuchwytnych i dwóch Ochroniarzy wygląda prawie tak samo – różnią się tylko kolorem włosów  i to naprawdę nie rzuca się w oczy. Nieraz zdarzało nam się ich pomylić w ferworze gry. Nie jest to jednak tak wielki minus, aby mógł przyćmić całość wykonania. Wszystko jest trwałe i naprawdę ładne („śliczne” w przypadku tej gry to chyba niedobre słowo).

gnom: 5 – Tak jak mówi Shubgami, jedyne do czego można się przyczepić to niewiele różniące się figurki tych samych wojowników. Instrukcja jest niezła, reguły opisane są zrozumiale i czytelnie, choć momentami pojawiają się pewne niejasności. Poza tym – rewelacja. Szczególnie zaskoczony jestem tym, jak przyjemnie pomalowane są figurki – jak na pre-painty jest naprawdę spoko.

Cena

shubgami: 4 – Jest drogo (ok. 160-180 zł), ale stosunek ceny do jakości wypada naprawdę dobrze.

gnom: 4 – Mam mały dylemat. Nie uważam, że cena jest za wysoka lub nieadekwatna do zawartości i jej jakości, ale 5 postawiłbym, gdyby była ciut niższa, bo wówczas byłbym zachwycony, że gra jest taka tania. A teraz uważam że jest „tylko” odpowiednia.

Czas rozgrywki

shubgami: 4 – Nie jest nudno, właściwie w sam raz. Są przestoje (zwłaszcza ze mną przy obstawianiu kostek, ale to już chyba wiecie – Gra na parę - Claustrophobia #5jestem Myślicielem). Co mnie męczy, to rozkładanie tej gry i jej wyciąganie (jasne, nie jest to StarCraft), ale zawsze trzeba poświęcić z 15 minut na to, żeby doczytać co i jak w danym scenariuszu, znaleźć odpowiednie kafle, włożyć w podstawki kartony z wizerunkami Ludzi. No trochę jest bawienia się. Sama rozgrywka to mniej więcej godzina. I to jest absolutnie okej, no ale potem jeszcze zbieranie i wkładanie figurek. Więc łącznie z 1,5 h jak nic.

gnom: 4 – Dla mnie rozgrywka jest trochę za krótka. Chciałbym czasem, żeby trwała te 15-20 minut więcej, żeby lało się jeszcze więcej potu i łez w trakcie heroicznych zmagań Ludzi z siłami ciemności.

Skalowalność na dwie osoby

gnom: To gra na dwie osoby, więc oceny nie będzie, warto jednak nadmienić, że w więcej osób da się w Claustrophobię grać – wystarczy rozdzielić biorących udział w scenariuszu wojowników Ludzi pomiędzy graczy. Ale nie polecam, to znacznie gorsza opcja niż dwuosobowa.

Podsumowanie

shubgami: Lubię tę grę, to fajna i co ważne dłuższa pozycja na dwie osoby. Niestety jestem na nią trochę obrażona, więc pewnie minie jakiś czas zanim ponownie w Claustrophobię zagram. Irytuje mnie nieraz ta losowość, choć mogę tłumaczyć się nią po kolejnej przegranej (nie to co w Cykladach…). Naprawdę polecam, warto zakupić, na pewno nie będą to zmarnowane pieniądze i ściągniecie ten tytuł z półki więcej niż jeden raz.

gnom: Claustrophobia w moim prywatnym rankingu zajęła miejsce Dooma i trzyma się tam mocno. Jest naprawdę w zupełności wystarczającą mi grą tego typu. To świetna dwuosobowa pozycja dla wszystkich tych, których nie odrzuci jej temat, i którzy nie reagują alergicznie na losowość.

Ocena: 88% zadowolenia
shubgami: 22/25
gnom: 22/25
Łącznie: 44/50

Reklamy

6 Komentarzy

  1. […] tym większa możliwość eksperymentowania z tytułami (dawaliśmy radę i z Cykladami, i z Claustrophobią), ale trzeba pamiętać, że przekłada się to na wygodę przyjętej pozycji. Zwisanie jednym […]

  2. aaaaaaaaaaaa · · Odpowiedz

    Gra,na którą poluję. Wiem,że to będzie mój kolejny nabytek 🙂

  3. […] czy przez zasady gry (Mały Książę). Mówię o grach w stylu właśnie Carcassonne, Qwirkle, Claustrophobii, Architektonu czy nawet Basiliki, czyli o grach, w których  istotne jest dołożenie jakiegoś […]

  4. […] jakąś jedną mniejszą? Ja: To nie weźmiemy Lordsów? Zagrałabym. W Cyklady w sumie też. I w Claustrophobię. O, i Qwirkle! Gnom: Za duże pudła, wybierz jedną. Ja: Dwie. Gnom: Jedną. Ja: No […]

  5. […] shubgami: Claustrophobia – Cały czas się uczę, że część tematów, które wydawałoby się nie są dla mnie… eee… są jak najbardziej dla mnie! Przyjdzie wam jeszcze poczytać o niejednym takim pozytywnym zaskoczeniu. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: