Nie przy stole #5 – Granie na kolanie

Pisanie na kolanie nigdy nie było powodem do pochwały, a każdy uczeń wie, że lekcje odrabia się przy stole. A przynajmniej wiedzieć powinien. Odrabianie lekcji jednak już dawno za nami, zatem teraz możemy być bardziej niepokorni i nie bać się reprymendy pani od polskiego czy tej – czasem jeszcze groźniejszej – od matematyki. Gramy na kolanie, a stoły niech idą precz! 

Kaleidos - Gra na parę - Nie przy stole #5Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, kiedy myślę o kolanach w kategorii… przestrzeni do gry to bazgroły. Bazgroły wszelakie – od kilku niezdarnie zapisanych słów, które w efekcie przypominają hieroglify (średnio czytelne) do paru niemrawych obrazków, na których kurczak i żyrafa wyglądają właściwie podobnie (czasem zdarza się, że kurczak ma – nie wiedzieć czemu – dłuższą szyję). Kolana mogą stać się też instrumentem niezbędnym do gry, którego użycie w obecności stołu byłoby tak naprawdę utrudnione.

Jest kilka gier, które zadowolą amatorów własnych kolan (okej, będzie też potrzebne jakieś podłoże na część elementów, ale zakładam, że to nie problem, chyba, że potraficie lewitować; niezbędne okażą się też kartka i długopis dla każdego gracza). Wybrałam na dziś cztery, które można zaklasyfikować do trzech kategorii: gry słowne, rysunkowe i muzyczne. Wszystkie doskonale nadadzą się do spędzenia czasu w gronie przyjaciół podczas jakiejś imprezy czy na spotkanie rodzinne.

Na początek chcę przedstawić grę, którą pokochałam od pierwszego momentu za bajkowe, fantastyczne ilustracje. Grę tę umieściłam w kategorii słownych, gdyż zadaniem każdego gracza jest równoczesne odnalezienie na tej samej ilustracji jak największej liczby elementów na daną literę, które znajdują się na obrazku bądź bezpośrednio go opisują, kojarzą się z nim. Kaleidos ma w sobie coś ze znanych wszystkim (i zapewne ścioranych przez wszystkich od A do Z) Państw i Miast, ale tak naprawdę jest o niebo lepszy. PoMonstermaler - Nie przy stole #5 pierwsze, jest tam koło ze wskazówką, za pomocą którego losujemy literę alfabetu (koło ze wskazówką, która się kręci!), a po drugie jest naprawdę przepięknie wykonany. Cała gra oczywiście nie zmieści się nam na kolanie, ale karta z grafiką, kartka papieru i coś do pisania naprawdę obejdą się bez stołu. Jestem fanką gier słownych i taka zabawa sprawia mi frajdę, poza tym im więcej osób dołączy do zabawy, tym więcej głupkowatych słów możemy poznać w ciągu od kilkunastu do kilkudziesięciu minut. 🙂

Grą, która mnie totalnie rozbroiła, jest Monstermaler (kosztuje 15 złotych, a w pudełku głównie znajduje się tak naprawdę… pomysł; poza tym jednym z autorów jest Friedemann Friese, a on jest szalony i będę to powtarzać zapewne dopóty, dopóki będzie tworzył gry). Monstermaler polega na zabawie rysunkiem, dlatego ta gra ląduje w kategorii rysunkowych. Zadaniem graczy jest wybranie jednej z dostępnych postaci (bądź wymyślenie dowolnej) i narysowanie jej na połowie zgiętej kartki tak, aby nie widzieli tego inni. Następnie każdy przekazuje odwróconą (postacią do dołu) kartkę osobie po swojej lewej stronie i  teraz ona musi dokończyć rysunek poprzedniego gracza, nie widząc go. Obrazki rysujemy do momentu, aż któraś z osób nie krzyknie „Stop!”, co oznacza ukończenie przez nią procesu tworzenia. Po narysowaniu obu połówek wszystkich person, dzieła są prezentowane i gracze muszą próbować odgadnąć, co rysunki miały przedstawiać. W zgadywaniu nie biorą jednak udziału sami twórcy obrazka. Ten, kto odgadnie, kogo przedstawia rysunek otrzymuje go w nagrodę razem z 2 punktami. Jeśli nikt nie będzie w stanie prawidłowo odpowiedzieć na pytanie, kim jest/są postacie z obrazka, rysunek trafia pomiędzy twórców, dając im po jednym punkcie ujemnym.

Identik - Nie przy stole #5Kolejną rysunkową propozycją jest Identik. W  każdej rundzie jeden z graczy staje się Dyrektorem Artystycznym (czyli po prostu Mistrzem Gry). Decyduje o tym rzut kostką. Następnie bierze on jeden z dostępnych w pudełku obrazków, który jest widoczny tylko dla niego. Za pomocą kolejnego rzutu Dyrektor Artystyczny decyduje o superkryterium, które poza innymi kryteriami będą musiały spełnić rysunki graczy (syperkryterium jest najlepiej punktowane). Reszta uczestników rozgrywki, korzystając z wypowiadanych przez Dyrektora Artystycznego wskazówek musi jak najwierniej odwzorować obrazek. Prawidłowe wykonanie rysunku jest zarówno w interesie Dyrektora Artystycznego, jak i pozostałych graczy – za spełnienie poszczególnych kryteriów zdobywają oni bowiem punkty. Zwycięzcą gry zostaje ten, kto na koniec gry (gra kończy się wtedy, kiedy wszyscy mieli okazję wcielić się w rolę Dyrektora Artystycznego) ma najwięcej punktów. Jak widać Identik jest bardziej rozbudowaną grą od Monstermaler i chyba jednak bardziej emocjonującą. Duże znaczenie w rozróżnieniu tytułów odgrywa też cena. Identika mogliśmy zakupić za ponad 100 zł (aktualnie jest niedostępny), a Monstermalera za kilkadziesiąt złotych mniej.

Ostatnią grą, jakiej chcę się przyjrzeć, jest pozycja w pewnym sensie muzyczna. Palce w pralce to gra, która polega na wspólnym wybijaniu rytmu piosenki We will rock you. Do tego celu potrzebne nam są nasze dłonie i kolana (zaskoczeni?). Poza tym w międzyczasie musimy być przygotowani na wykonywanie różnych dziwnych i śmiesznych gestów, np. pozowanie na atletę czy zakrywanie piersi. Przed rozpoczęciem rozgrywki każdy jej uczestnik dostaje jedną kartę z losowo wybranym gestem. Partia polega na tym, aby pokazywać swój gest w momencie, gdy zostaniemy wskazani przez innego gracza i wywoływać innych graczy wskazując ich gesty. Cały czas jednak musimy pamiętać o wystukiwaniu rytmu piosenki Queenów. Jeśli Palce w pralce - Nie przy stole #5gracz się pomyli (a oto nietrudno, ponieważ gesty się zmieniają w trakcie partii – dochodzą nowe karty; ponadto karty zmieniają swoich właścicieli) bierze kartę Kula. Kto zbierze najwięcej takich kart, przegrywa grę.

Zauważcie, że wszystkie te gry możecie tak naprawdę wykonać sami! 🙂 Wystarczą grafiki ze starych książek z baśniami czy te znalezione w internetach. Możecie też zaprzęgnąć jakąś zdolniachę z towarzystwa do przygotowania kilkunastu obrazków na początek w celu sprawdzenia, jak przyjmie się zabawa. Myślę, że z naszkicowaniem gestów poradzi sobie nawet największy antytalent plastyczny. Dobra zabawa gwarantowana. 🙂 Zachęcam was też do odwiedzenia tematu na forum http://www.gry-planszowe.pl, gdzie pojawiło się dużo propozycji gier-samoróbek (w niektóre z nich na pewno da zagrać się na kolanie ;)).

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: