Mały Książę. Baobaby nie są wcale takie złe. Recenzja

Mały Książę jest grą dla 2 – 5 osób. Podczas rozgrywki każdy z graczy buduje z dostępnych kafelków planetę dla Małego Księcia. W Gra na parę - Mały Książe#6pudełku znajdują się cztery rodzaje kafelków: wnętrze planety, krawędź wznosząca,  krawędź opadająca i postać. Planeta każdej osoby będzie składała się z 16 kafelków (po 4 z każdego rodzaju), a łącznie jest ich 80 – łatwo więc obliczyć, że podczas rozgrywki 2, 3, 4-osobowej będziemy musieli usunąć losowo odpowiednią ilość kafli z każdego z czterech stosów. Na każdym kafelku znajdują się różne stworzenia, przedmioty i rośliny, np. lisy, owieczki, żmije, pudełka, baobaby czy róże. O tym, które elementy naszej planety zapunktują nam na koniec gry, decydują postaci, jakie będziemy posiadać. Jest więc Bankier, który da nam odpowiednią ilość punktów za każdą owieczkę w konkretnym kolorze, jest Król, dzięki któremu – posiadając jedną różę – możemy zdobyć 14 punktów (za dwie – 7 pkt., za więcej – 0 pkt.), jest i Ogrodnik, który da nam punkty za baobaby – za dwa 14 punktów, a za jeden 7. Tworząc naszą planetę musimy pamiętać o dwu ważnych zasadach. Po pierwsze, możemy mieć na planecie wulkany, ale trzeba liczyć się z tym, że ten kto ma ich najwięcej pod koniec gry, odejmie sobie taką liczbę punktów, ile tych wulkanów posiada. Obecność wulkanów może także zadecydować o zwycięstwie – w przypadku punktowego remisu, wygrywa ten, kto ma mniej wulkanów na swojej planecie. Po drugie, baobaby wcale nie są takie złe, ale jeśli na planecie pojawi się trzeci, musimy obrócić wszystkie trzy kafelki, na których one się znajdują (postać Pijak daje 3 punkty za każdy obrócony kafelek, hurra! Uwaga: nikt nigdy go nie chce, bo wierzy, że zatrzyma się na dwóch baobabach. ;)), co skutkuje tym, że jeśli na tym samym kaflu mieliśmy i baobab, i np. różę czy owieczkę, to za nie także nie dostaniemy punktów (jeśli po obróceniu trzech kafli, dojdzie nam czwarty baobab, pozostaje on odkryty; dopiero, kiedy zbierzemy trzy kolejne będziemy musieli obrócić kafelki). Gra przewiduje kilka wariantów rozgrywki: łatwiejszy i trudniejszy oraz dwuosobowy i wieloosobowy. Zostaną one omówione przy poszczególnych ocenach. Grę wygrywa ten, kto zgromadzi najwięcej punktów za swoją planetę.

Tematyka

shubgami: 5 – Tematyka była jednym z powodów (oprócz kafelków i Bruna Cathali, który maczał w grze palce), jaki przyciągnął mnie do zakupu. I nie chodzi o to, że jako dziecko kochałam Małego Księcia, książkę Exupery’ego trzymałam pod poduszką i rzucałam cytatami w stylu Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu… na prawo i lewo. Nie. Książkę czytałam raz, na przedstawieniu na podstawie „Małego Księcia” byłam dwa razy i nie zajął on nigdy w mym sercu szczególnego miejsca. Stokroć bardziej wolałam (i wolę do dziś)  niepokornego Holdena Caulfielda. Niemniej, tematyka tej gry była powiewem świeżości, czymś nieoczekiwanym, czymś co zatrzymało mnie na dużej i wyróżniło w moich oczach tę grę na tle innych nowości i nie tylko.

gnom: 4 – Nigdy nie byłem miłośnikiem Małego Księcia, ale żeby polubić tę grę nie trzeba lubić książki. Nie jest to quiz, w którym musimy odpowiadać na pytania o fabułę, a na kaflach albo w instrukcji nie pojawiają się ograne cytaty. Tematyka tej gry ma w sobie coś oryginalnego i przez to właśnie znajduję ją interesującą i całkiem przyjemną.

Mechanika

shubgami: 5 – Bardzo podoba mi się zróżnicowanie (konieczne skądinąd) rozgrywek w zależności m. in. od ilości graczy. Podczas rozgrywki w 3 – 5 osób najważniejsza jest interakcja. Grę rozpoczyna najmłodszy gracz. Wybiera on rodzaj kafelków, który będziemy wszyscy układać, dobierając ich tyle, ile jest osób. Odsłania je i zabiera jeden dla siebie. Następnie wybiera, który z graczy będzie układał kafelek jako drugi. Ten wskazuje trzeciego gracza itd., itd. Ta osoba, która dobierała kafelek jako ostatnia, staje się pierwszym graczem i wszystko zaczyna się od nowa. Sympatie i antypatie graczy mogą mięć stety/niestety znaczenie. Jednak ci bardziej skupieni na zwycięstwie będą uważnie obserwować, jakie postaci, elementy wchodzą w skład planety innych i jak nic podstawią komuś wspólnymi siłami trzeciego baobaba, albo dokopią trzecią różę. 🙂 Sojusze będą się zdarzały, ale nie potrwają długo – w kolejnej rundzie nasz kafelkowy przyjaciel żądny zwycięstwa, bez mrugnięcia okiem wbije nam nóż w plecy zabierając, upragnioną przez nas, brązową owieczkę. Ciekawą opcją jest też wariant zakrytych postaci (dociągamy postaci otwarcie, jednak w momencie przyłączenia ich do Gra na parę - Mały Książe#3reszty planety, obracamy kafelki). Choć przyznam szczerze – wolę raczej, kiedy są one odsłonięte. W przypadku obróconych kafelków gramy tak naprawdę dla siebie – trochę trudno jest zapamiętać postaci wszystkich współgraczy, zwłaszcza jak co jakiś czas, trzeba podnieść koniuszek swojej, by przypomnieć sobie eee… co tam mamy? Kiedy widzimy wszystkie postaci gra jest bardziej emocjonalna, zawody i radości większe, a i łatwiej komuś pomieszać szyki.

gnom: 5 – Gdyby to nie był Cathala, po lekturze instrukcji do Małego Księcia, odradzałbym zakup każdemu, kto byłby ciekaw mojej opinii. Bo wrażenie, jakie odniosłem po jej przeczytaniu było jedno: w najlepszym razie to będzie gra nudna, w najgorszym – kompletnie nieciekawa i niegrywalna. Tak się jednak złożyło, że identyczne wrażenie miałem po przeczytaniu instrukcji do Cyklad. I tu, podobnie jak tam, Cathala udowadnia, że jest mistrzem minimalizmu w mechanice. Zasady Małego Księcia można właściwie wytłumaczyć w jednym zdaniu, możliwości mamy na pozór bardzo ograniczone, a drobny element, który w dodatku wydaje się bezsensowny (w tym wypadku: wskazywanie kolejnego gracza, który ma dobrać kafelek, zamiast z góry określonej kolejności) bierzemy na początku za coś absolutnie pozbawionego znaczenia. Ale już w trakcie pierwszej partii okazuje się, że byliśmy w błędzie i jednak trzeba będzie wysilić szare komórki, a ów element stanowi właściwie oś rozgrywki. I to, co braliśmy za prostactwo reguł, okazuje się genialnym mechanizmem. Życzę sobie, żeby pan Cathala nigdy nie przestał mnie w ten sposób zaskakiwać.

Wykonanie

shubgami: 4 – Gra jest bardzo ładna, ilustracje są fajne i nie da ich się pomylić z żadną inną książką. Kafelki wydają się być trwałe, są w stylu tych z Carcassonne. Trochę zastanawia mnie czemu granat nieba ma prawie na każdym kaflu inny odcień, ale to szczegół. Wypraska świetna – plastikowa wkładka do pudełka, w której wszystko na swoje miejsce. Bardzo sprytny jest także tył pudełka – zrobiono na nim tor punktacji.

gnom: 5 – Właściwie mogę tylko potwierdzić słowa Shubgami. Różniące się odcienie granatu zmuszają mnie do odjęcia połowy punktu w ocenie, ale w zaokrągleniu to dalej będzie piąteczka. Gdyby nie (bardzo fajna) wypraska, pudełko mogłoby być dużo mniejsze – myślę, że spokojnie wielkości tego z na przykład Dawno, dawno temu…, ale to nie wada. Jeśli kiedyś zabraknie mi w plecaku miejsca, to wrzucę te 60 kafelków do woreczka strunowego i schowam go do kieszeni.

Cena

shubgami: 2 – Już tłumaczę. Grę udało mi się nabyć przed premierą za 59.90 zł i ta cena jest w porządku (powiedzmy na czwóreczkę). Jest jednak rzadkością. Praktycznie wszędzie gra kosztuje o 10, 15, 20 złotych więcej. 80 zł za tę grę to – wybaczcie – moim zdaniem jednak przesada. Porównując (znowu) z Carcassonne czy z Mr. Jack Pocket, widać, że ktoś tu mocno zaszalał. Gra powinna kosztować maksymalnie około 50 zł.

gnom: 3 – Jeżeli śledzicie nasze recenzje, zapewne wiecie, że lubię sobie ponarzekać na cenę. To nie tak, że chcę, żeby gry były Gra na parę - Mały Książe#5rozdawane za darmo, na przykład jako bonus do wpychanych nam na ulicach ulotek. Nie pracuję – i nigdy nie pracowałem – w wydawnictwie i nie znam wszystkich kosztów pośrednich i bezpośrednich, jakie ostatecznie składają się na cenę pudełka z grą w sprzedaży detalicznej. Nie zmienia to jednak faktu, że cena Małego Księcia jest dla mnie za wysoka – i to o wiele za wysoka. „Małej Agricoli” dałem czwórkę za cenę i choć dziś oceniłbym ją niżej w tej kategorii, to chcąc pozostać konsekwentny, Małemu Księciu postawię tróję. Ale korciło mnie, żeby dać dwa.

Czas rozgrywki

shubgami: 5 – Szybko, sprawnie, idealnie. Czegoś takiego było mi trzeba. Mały Książę jest dla nas fajną alternatywą dla gry Mr. Jack Pocket. Nie chodzi mi o ilość główkowania oczywiście, ale o taki tytuł „w międzyczasie”. Coś co nas rozrusza albo co doskonale sprawdzi się na podwieczorek.

gnom: 5 – Nie dłuży się nawet podczas rozgrywki pięcioosobowej. Niekoniecznie ma się ochotę na pięć partii z rzędu, ale już na dwie, może trzy – jak najbardziej. Mały Książę nie zostanie gwiazdą wieczoru, ale będzie jak idealna przystawka przed pysznym obiadem – smaczna, lekka, szybka i  pobudzająca apetyt.

Skalowalność na dwie osoby

shubgami: 5 – Gra na dwie osoby jest zupełnie inna niż w przypadku większego grona graczy. W takiej rozgrywce przede wszystkim liczy się blef. Partia wygląda następująco: pierwszy gracz wybiera z dowolnego stosu trzy kafelki, ale uwaga – nie odsłania ich od razu. Ogląda w skupieniu sam, po czym kładzie przed nami dwa odsłonięte i jeden zakryty. Następnie nadchodzi kolej drugiego gracza – jego zadaniem jest wybrać jeden z trzech kafelków… Który wziąć? Odkryty mimo że nam nie pasuje, ale jest bezpieczny? Zakryty? Ale co jeśli tam jest trzeci baobab? Czy on blefował i zakrył go, bo chce go wziąć, czy blefował podwójnie i zakrył go, bo kafelek jest beznadziejny, a bardzo potrzebuje jednego z odkrytych? Rozgrywka jest ciekawa, nie czuję, żeby była gorsza niż w kilka osób – po prostu jest no… spokojniejsza. 🙂 Z Gnomem próbowaliśmy jeszcze innego – wymyślonego przez nas – wariantu. A mianowicie, umawiamy się, że podczas gry każdy może dwa razy dobrać kafelki postaci. Osoba, która je dociąga, ogląda samotnie trzy kafle, a następnie wybiera jeden. Przekazuje dwa kafle drugiej osobie, a ta wybiera w tajemnicy jedną postać. Dołożone postacie są oczywiście zakryte przez całą grę. Ogólnie średnio nam się ten wariant spodobał, bo znowu – grało się tylko dla siebie, poza tym wyszło tak, że dwie ostatnie rundy rozpoczynał Gnom. Dodam jeszcze, że w przypadku rozgrywki wieloosobowej gra w 3, 4 i 5 osób jest fajna, jednak najwięcej zabawy jest w maksymalnym gronie graczy, czyli w piątkę.

gnom: 5 – Nie mam wariantowi dwuosobowemu nic do zarzucenia. Różni się od wariantu dla 3+ graczy, co jest dużą zaletą, bo inaczej gra nie działałaby „na parę”. Do rozgrywki dwuosobowej wprowadzony został element blefu, który sprawdza się świetnie. Jest – siłą rzeczy – szybciej, niż przy grze na przykład czteroosobowej, ale moim zdaniem ani trochę mniej emocjonująco.

Podsumowanie

shubgami: Mały Książę jest pomysłowy, lekki, taki akuratny. Trudno mi go opisać słowami i stwierdzam, że najlepiej podsumowującą go esencją byłoby to pstryknięcie palcami, kiedy próbujemy sobie coś przypomnieć, wymyślić i nagle wpadamy na świetne rozwiązanie. 🙂 Mały Książę to po prostu nowe odkrycie i strzał… prawie w dziesiątkę. 🙂

gnom: Mały Książę to gra z gatunku tych, które lubię – szybka, sprytna i pomysłowa. Nie zakochałem się w niej, może nie do końca przekonuje mnie temat, a może mam trochę dość układania kafelków. Ale nie żałuję wydanych (przez Shubgami ;)) pieniędzy. Swoich też bym nie żałował. To naprawdę dobra pozycja.

Ocena: 88% zadowolenia
shubgami: 26/30
gnom: 27/30
Łącznie: 53/60

Reklamy

7 Komentarzy

  1. właśnie tej recenzji mi było trzeba 🙂

    1. Do usług 🙂

  2. […] Ostatnio (być może już to wiecie) przyszło do mnie pudło z trzema grami. Recenzję Małego Księcia mogliście przeczytać wczoraj, ale już zerkają na mnie z regału dwa kolejne tytuły. Dolinę […]

  3. […] prostu dokłada się kolejne klocki czy inne elementy potrzebują dużej przestrzeni. Eee, a ja w Małego Księcia gram w kawiarni na tych małych, okrągłych stolikach… – odezwie się po raz drugi ta […]

  4. […] się przy dwóch ostatnich tytułach i długich rozmowach. Spokojnie możemy też zabrać ze sobą: Małego Księcia, Zakazaną Wyspę lub Basilicę. Co prawda te gry mają nieco większe pudełka, ale nic nie stoi […]

  5. […] partie upływają nader miło. Zresztą – naszą opinię o Małym Księciu może poznać tutaj. Mimo upływu tych kilku miesięcy, gra jest dla nas wciąż […]

  6. Bardzo fajna, prosta gra. Polecam tę grę na prezent dla rodziców.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: