Dolina Królów. Zostań budowniczym starożytnego Egiptu. Recenzja

Gra na parę - Dolina Królów#8Dolina Królów to polska edycja gry Egizia, której projektantem jest Acchittocca. W trwającej pięć rund rozgrywce, gracze (od 2 do 4) przeniosą się do starożytnego Egiptu, gdzie wcielą się w rolę architektów kierujących poczynaniami ekip robotników. Naszym celem będzie wzniesienie monumentalnych budowli takich jak królewski grobowiec, świątynia czy piramida. Aby tego dokonać trzeba zadbać o odpowiedni poziom surowca – kamienia i zwiększać liczbę naszych pracowników, pamiętając przy tym, że od czasu do czasu należy ich nakarmić. Wszystko to uzyskamy umieszczając nasze statki (pionki) na odpowiednich polach planszy, rozlokowanych wzdłuż Nilu: po jego prawej stronie znajdują się okrągłe, stałe pola, na których możemy przede wszystkim rekrutować dodatkowych robotników oraz pola budowy, gdzie umiejscawiając swojego pionka, mamy możliwość uczestniczyć w tworzeniu wyżej wymienionych budowli; po lewej zaś umieszczone są karty, zmieniające się co rundę, które zapewnią nam na przykład jedzenie i kamienie, ale też modyfikujące nieco mechanikę gry, pozwalając nam choćby raz na rundę położyć swój statek na już zajętym polu planszy. Statki umieszczane są od źródła Nilu do jego ujścia, przy zachowaniu reguły, że nie można położyć swojego kolejnego pionka wyżej (w górę rzeki) od ostatniego. Zwycięzcom gry zostaje ten z graczy, który zdobędzie największą liczbę punktów. Punkty zaś przyznawane są przede wszystkich za uczestnictwo w budowach, rozwiązywanie zagadek Sfinka (Sfinks przyznaje punkty w zamian za spełnienie określonych warunków, np. posiadanie pewnej liczby kamieni w piramidzie) czy sprzedaż nadmiaru kamieni.

Tematyka

shubgami: 3 – Pierwszy raz na informację o Dolinie Królów natknęłam się w „Świecie Gier Planszowych” w zeszłym roku. Wtedy m. in. temat przyciągnął moją uwagę na tyle, żeby trochę poczytać o tym tytule. O grze jakoś zapomniałam i dopiero w tym roku, po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii postanowiłam ją zakupić. Teraz, po wielu rozgrywkach, poznaniu nowych tytułów nie widzę jednak w temacie Doliny Królów nic nadzwyczajnego i myślę, że owszem, jest przyjemny, ale ani w grze nie jest jakoś ponadprzeciętnie oddany, ani sam w sobie nie kusi już tak, jak kiedyś. Jest dość neutralny – wada to i zaleta dla różnych odbiorców, ale na pewno na starcie nie powinien nikogo zniechęcić.

gnom: 3 – Starożytny Egipt nigdy nie był mi szczególnie bliski, w związku z czym tematyka Doliny Królów absolutnie nie jest czymś, co przyciągałoby mnie do tej gry. Natomiast muszę przyznać, że moim zdaniem, jak na grę z mechaniką typu worker placement klimat został oddany całkiem sprawnie. Choć do na przykład Lords of Waterdeep trochę jej pod tym względem brakuje.

Mechanika

shubgami: 4 – Oprócz tematu, który początkowo zainteresował mnie grą, moją uwagę zwróciła też mechanika. Brak możliwości Gra na parę - Dolina Królów#11postawienia swojego statku wyżej niż poprzedniego (czyli bliżej źródła) jest naprawdę sprytny i znacząco wpływa na rozgrywkę. Wziąć potrzebny kamieniołom, który znajduje się w połowie biegu rzeki czy poczekać i na razie zainwestować w coś położonego wyżej, ryzykując, że przeciwnik zgarnie nam dodatkowe źródło kamienia? Podoba mi się, to, że nie zawsze jest oczywiste, co nam się opłaca – dużo zależy od karty Sfinksa, którą dostajemy na początku rozgrywki, i która jednak w jakiś sposób może modelować naszą strategię. Oczywiście, możemy nabyć nowe karty, ale wydaje mi się, że jest to opłacalne tak naprawdę na początku (aby jednak podczas partii inwestować w coś innego) i na końcu gry (aby ewentualnie nabić sobie dodatkowe punkty, jeśli przyjdzie nam karta, która odpowiada temu, czego dokonaliśmy w grze). Ogólnie jest naprawdę fajnie, jednak jest też parę zgrzytów. Co mi się nie podoba? Zdziwiłam się bardzo, zauważając, że na stronie Rebel.pl gra ma ocenioną interakcję w skali 5 punktów na 4. Dla mnie jednak interakcji w grze jest za mało. Jasne, możemy komuś coś podebrać, stając na konkretnym polu, ale ejże! Tak jest w każdym worker placement, a tu właśnie ten kontakt wynikający z zajmowania pól będzie wyjątkowo mniej znaczący. Po pierwsze, nie wiemy, kto ma jakie karty Sfinksa, po drugie właśnie przez te karty nasze cele mogą być zupełnie różne i prawie się o siebie nie otrzemy. Nie jest tu tak ciasno jak choćby w małej Agricoli, gdzie zależy nam na tym samym, czy jak w Lords of Waterdeep, gdzie dokładnie widzimy jakiej kosteczki brakuje rywalowi do zrealizowania Questa. W Dolinie Królów przeszkadzanie dla samego przeszkadzania w ogóle się nie opłaca. Poziom nawodnienia ma tak naprawdę największe szanse podokuczać w grze (raz straciłam przez to aż 20 punktów), ale szczerze mówiąc, podczas naszych rozgrywek (w różnym gronie) specjalnie nie namieszał. Jeszcze jeden zarzut – uważam, że kart Nilu zdecydowanie mogłoby być więcej, żeby kolejne rozgrywki były bardziej urozmaicone – z czasem jest troszkę schematycznie. Niemniej, ogólnie całość została fajnie przemyślana.

gnom: 5 – Wbrew okropnej instrukcji (o czym poniżej), mechanika Doliny Królów jest bardzo przystępna i intuicyjna, po drugiej rundzie wchodzi w krew i nie zastanawiamy się więcej JAK, tylko kombinujemy CO ZROBIĆ. To dość typowy worker placement, z kilkoma ciekawymi patentami. Po pierwsze i najważniejsze relacja robotnik – rzeka. Świetny i interesujący pomysł, by móc nasze pionki posyłać tylko zgodnie z nurtem Nilu, poniżej tych już umieszczonych. Po drugie konieczność wyżywienia naszych pracowników i wpływanie na to, która część ze zgromadzonego surowca-jedzenia będzie aktywna w danej rundzie. Po trzecie niejawne zagadki Sfinka, dzięki którym do końca gry, mimo że punkty liczone są na bieżąco, nie wiadomo kto wygra. Działa to wszystko naprawdę dobrze. Poziom interakcji jest taki sobie – wzrasta w zależności od liczby graczy. Przy dwóch sprowadza się ona właściwie tylko do zajmowania sobie pól na planszy, przy czterech jest już całkiem nieźle i trzeba też czasem powalczyć o dostęp do budowy. Generalnie gra się pod siebie i tylko od czasu do czasu można spróbować dokuczyć przeciwnikom.

Wykonanie

Gra na parę - Dolina Królów#9shubgami: 4 – Stoi na wysokim poziomie – są fajne, małego formatu karty (bardzo lubię), jest dużo drewnianych znaczników, jest mocna plansza. Dwa zarzuty – polskie wydanie nie doczekało się specjalnego pudełka, a jedynie zostały na nim naklejone karty (z przodu i z tyłu) z przetłumaczoną nazwą i zajawką o grze. Nie przeszkadza mi to ogólnie, ale nie podoba mi się, że pod tymi „naklejkami” zbiera się powietrze i widoczne są bąble. Co jeszcze? Instrukcja! Jest naprawdę fatalna – ważne informacje, które wcale nie są tak oczywiste, jak autorom mogłoby się wydawać, zostały umieszczone drobnym drukiem w przykładach, zamiast zostać wytłuszczone w ramkach albo w ogóle nie zostały wystarczająco wyjaśnione (tak żeby rozwiać wszelkie wątpliwości). Źle się ją czyta i strasznie przytłacza przed rozgrywką. Jednak jak zacznie się już grać, wszystko powoli ładnie się układa.

gnom: 4 – Co było do napisania o instrukcji, zostało już napisane. Jest zła. Jakość wydania stoi na niezłym poziomie, choć jest się do czego przyczepić – taka sobie wypraska, różniące się grubością pionki, monotonne grafiki i kolorystyka… Ale są to w sumie drobiazgi i nie psują odbioru całokształtu, który jest zadowalający. Plansza nie rzuca na kolana, ale jest ładna; grafiki – choć nudne – są czytelne; mimo że zapakowanie elementów gry do woreczków strunowych jest niezbędne, to wszystko się do pudełka elegancko mieści i nie zostaje w nim jakoś szczególnie dużo powietrza.

Cena

shubgami: 5 – Jest naprawdę zadowalająca, miałam okazję zakupić w promocji za prawie 100 zł. Normalnie można ją nabyć już za ok. 110 zł i jest to naprawdę dobra cena za ten tytuł i za to, co dostajemy w pudełku (mimo małych niedociągnięć).

gnom: 5 – No choćbym chciał, to nie mogę się przyczepić. Biorąc pod uwagę ogólne wykonanie gry i ilość elementów – w tym drewnianych klocuszków – jest idealnie.

Czas rozgrywki

shubgami: 3 – Zdecydowanie za krótki. Gra się miło, ale 90 minut to jakiś mit, nie wiem, co ta informacja robi na pudełku. Może w maksymalnym gronie przy nie wiem jakim rozkminianiu (czyli bardzo rzadko). Dwuosobową partię da się bez ciśnień rozegrać w 30-40 minut łącznie z setupem.

gnom: 4 – Nie zgadzam się z Shubgami. Choć może nie w pełni satysfakcjonujący, czas rozgrywki jest bardzo przyzwoity. Wydaje mi się, że gdyby wydłużyć grę o dajmy na to dwie rundy, stałaby się nudna, zbyt rozwlekła, rozwodniona. A tak właściwie od początku do końca jest całkiem nerwowo i emocjonująco.

Skalowalność na dwie osoby

shubgami: 4 – Jest naprawdę fajnie, lekko (być może trochę za lekko?). Dolina Królów jest jednak najlepsza na czterech graczy, wtedy widać największą rywalizację (i tym samym ciut, choć dalej dla mnie za małą, interakcję). Zresztą sama instrukcja tylko w czteroosobowym wariancie przewiduje ścieranie się naszych celów – w każdym z trzech pól budowy są trzy pola do postawienia wysyłanych przez nas statków (jeden gracz może postawić jeden statek na danym polu w konkretnym obszarze budowy), zatem „spekulowanie”, czyli próba wgryzienia się na czyjeś miejsce i ewentualna obawa przed niezrealizowaniem akcji budowy nastąpi tylko przy maksymalnej ilości graczy.

gnom: 3 – Śmiem twierdzić, że Dolina Królów jest najciekawsza dla czterech graczy. Nieco gorzej jest na trzech. Najgorzej – dalej jednakGra na parę - Dolina Królów#4 nie po prostu „słabo” czy „źle” – właśnie na dwóch. Gra dwuosobowa jest przyjemna, szybka, ale trochę jednak wypruta z emocji. Choć dostrzegłem to dopiero po kilku kolejnych rozgrywkach, może więc zachodzi to pewne zmęczenie materiału.

Podsumowanie

shubgami: Powiem tak – ogólnie jest to fajna gra, ale zdecydowanie za mało w niej interakcji i za mało kombinowania. Jakoś nie czuję tęgiej rozkminy i pocenia się nad strategią, a chyba tego bym chciała. Owszem, trochę to rozczarowanie wynika z tego, że rosły we mnie oczekiwania i wyobrażenia o grze, a nie poparłam ich odpowiednio dobranym zakupem – i to nie dlatego, że gra sama w sobie jest zła, ale nie taka jakiej akurat bym chciała. Jest to dobry tytuł i może być fajnym „pierwszym krokiem” np. dla młodszych czy nowych graczy, by wejść w trudniejsze, bardziej zacięte worker placement. Cóż, po prostu odczuwam niedosyt.

gnom: Dolina Królów to solidny tytuł. Myślę, że spodoba się zarówno początkującym graczom, którzy chcieliby spróbować czegoś trochę bardziej złożonego, jak i tym zaawansowanym, szukających pozycji lekkiej i niedługiej. Nie wyląduje nigdy na liście moich ulubionych gier, zapewne naprawdę niewielu sobą zachwyci i w sobie rozkocha, ale prawdopodobnie bardzo wielu się zwyczajnie spodoba.

Ocena: 78% zadowolenia
shubgami: 23/30
gnom: 24/30
Łącznie: 47/60

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: