Nie przy stole #8 – Stoliczku nakryj się…

Tym razem nieco przewrotnie, bo w pewnym sensie zostajemy jednak w klimacie stołu. Ale stołu małego, malutkiego, najczęściej okrągłego, na którym mieszczą się dwa kubki z kawą i jakieś ciasteczka, a poza tym… co? No właśnie, w co możemy zagrać na małym stoliku, by czerpać satysfakcję z rozgrywki, a nie z niepokojem przytrzymywać figurki i dbać o układ pionków na torze punktacji?

Czytając forum, które poświęcone jest grom planszowym, zauważyłam, że wiele osób poszukuje właśnie gier do kawy, czyli gier kompaktowych, mieszczących się w małych pudełkach i zajmujących niewiele miejsca po ich rozłożeniu. Raz nawet pojawił się temat, w którym jeden użytkownik uzależniał zakup gry przede wszystkich od tego, czy zmieści się ona na jego, konkretnym, niewielkim stoliku. Mając możliwość grania w określonych warunkach, bardzo często musimy zrezygnować z planszówkowych kolosów, typu: StarCraft czy Railroad Tycoon.

Na szczęście rynek gier planszowych przychodzi z pomocą i na półkach sklepowych można znaleźć wiele poręcznych pudełeczek, które kuszą swoją zawartością. Tak się składa, że znaczną część takich gier stanowią karcianki. Zatem dziś przedstawię wam cztery interesujące gry karciane, które doskonale sprawdzą się przy kawiarnianym czy barowym stoliku. W dwie z nich już grałam i mnie zaciekawiły, dwie kolejne zaś to tytuły, które znajdują się na mojej wishlist. 🙂

Slavika to polska gra, której autorem jest Marcin Welnicki. Gra polega na zdobywaniu skarbów w krainach, które odwiedzają pozytywni bohaterowie i złe potwory. Całość utrzymana jest w słowiańskim klimacie. Karty ozdobione są ładnymi ilustracjami z bardzo intuicyjnymi symbolami, a bohaterowie zostali obdarzeni ciekawymi imionami – każda postać z danego rodu, posiada imię, które zostało utworzone od jakiejś cechy (np. dobry, myślący). Liczba krain uzależniona jest od ilości graczy. Krainy umieszczamy pionowo jedna pod drugą. Do każdej z nich będziemy mogli zaprowadzić bohatera i złego stwora, pamiętając jednak o zasadzie, że nie możemy umieścić w jednej rundzie kilku kart przy jednej krainie (ilość bohaterów i stworów jest w każdej krainie ograniczona). Każdy bohater ma jakąś wartość (siłę), a niektórzy posiadają także zdolności specjalne. Podobnie jest ze stworami. Aby rozpatrzyć daną krainę, musi być w niej maksymalna liczba stworów. Jeśli siła bohaterów jest równa bądź wyższa od siły stworów, bohaterowie wygrywają. Jeden z graczy będzie mógł wtedy zabrać skarb lub skarby, a dwóch bądź trzech najsilniejszych zdobędzie punkty. Bardzo podoba mi się koncept gry. Musimy trochę kooperować, blefować, umawiać się, żeby za chwilę zawrzeć pakt z kimś innym, bądź wykiwać naszego sojusznika i ukraść mu skarb (jeden z bohaterów, Złodziej, może podkradać skarby, które znajdują się w danej krainie). Współpracujemy, żeby zdobyć krainę, ale tak naprawdę dbamy o to, by sami mieć jak największą liczbę punktów, które dają zwycięstwo w grze.

Onirim to gra, która tak naprawdę została przewidziana dla jednej osoby, choć można w nią zagrać i w parze. Czasem jednak zdarza się, że siedzimy samotnie przy stoliku i zamawiamy gorący napar, czy to czekając na kogoś, czy po prostu chcąc odprężyć się chwilę po pracy w jakimś miłym miejscu. Jeśli tylko ta chwila potrwa około półgodziny, bez wątpienia możemy wyjąć z torby czy plecaka Onirim i wybrać się na poszukiwanie kluczy do sennego Labiryntu. Gra ma odprężający charakter pasjansowy, lecz dzięki ilustracjom i tematyce odczuwamy pewien niepokój związany z próbą otwierania kolejnych różnokolorowych Drzwi. Kiedy znowu nadejdzie Koszmar? Czy uda mi się otworzyć ostatnie, czerwone Drzwi? Onirim przyciąga grafikami i wciąga atmosferą sennej (koszmarnej?) Nie przy stole #8 - Stoliczku nakryj się...gonitwy. Jest ciekawą alternatywą dla kolorowego czasopisma czy nawet książki, kiedy w pojedynkę spędzamy czas przy niewielkim stoliku w naszej ulubionej kawiarence.

Love Letter zainteresowało mnie, można by powiedzieć, od pierwszego wejrzenia. Moją uwagę zwróciły ilustracje na kartach i śliczny karmazynowy woreczek ze złotymi literami. Oprawa gry zdecydowanie cieszy oko. W Love Letter wcielamy się w zalotników, którzy chcą zdobyć rękę księżniczki. Podczas gry będziemy musieli blefować i zagrywać karty tak, aby nasz list adresowany do pięknej niewiasty dotarł do niej pierwszy, przed wszystkimi innymi. Cała gra zawiera tylko 16 kart i przez to wydaje się trochę niepozorna, ale gdzie nie spojrzę tam czytam, że kryje w sobie wielki potencjał i jest bardzo emocjonująca. Pojawiały się też opinie, że Love Letter pod względem kart postaci, sztuki blefowania przypomina trochę Cytadelę z mniejszą ilością kart. Mam nadzieję niedługo sama się przekonać i nabyć ten tytuł. Jedyne co trochę zniechęca mnie do zakupu to podobno słaba skalowalność na dwie osoby, a jednak to w parze gram przecież najczęściej.

Urbion to druga część serii Shadi’ego Torbey’a. Po fascynacji Onirimem postanowiłam zainteresować się tym właśnie tytułem. Szata graficzna podobnie urzeka i jest oniryczna, a i klimat Nie przy stole #8 - Stoliczku nakryj się...jest dość bliski poprzedniej grze. W Urbionie również czeka nas zmaganie się ze Złymi Snami, które będziemy próbowali odpędzać za pomocą tych Dobrych. We wszystkich naszych poczynaniach będą przeszkadzały nam m. in. karty Chaosu, które nagle burzyć będą cały dotychczas ustalony porządek. Urbion zdecydowanie wysuwa się na pozycję mojego pierwszego must have na liście zakupów. Po pierwsze dlatego, że daje możliwość rozgrywki jednoosobowej, co na pewno umilić może niektóre samotnie spędzane wieczory, kiedy po prostu chcemy się zaszyć pod kocem z kubkiem herbaty. Po drugie dlatego, że wierzę, iż będzie tak samo relaksujący (choć nie pozbawiony emocji!) i satysfakcjonujący, jak jego poprzednik.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: