Roztrwoń majątek i zgarnij fortunę. Ostatnia wola. Recenzja

Ostatnia Wola to gra ekonomiczna przeznaczona dla 2 – 5 graczy, polegająca na… wydawaniu pieniędzy. Tym razem nie ten, kto Gra na parę - Ostatnia Wola #11szybciej majątek uzbiera, a ten, kto go roztrwoni, wygra grę. Gracze wcielają się w krewnych zmarłego wuja Stefana, który przekaże (niemałą) resztę swojej fortuny temu, kto jako pierwszy wyda określoną sumę pieniędzy. Kwotę ustala się na początku gry, losując jeden z testamentów wuja. Każdy gracz otrzymuje 70 – 130 funtów, które musi wydać jak najszybciej do zera bądź zbankrutować. Aby szybko wydać pieniądze trzeba uciekać się do różnych rozrywek, na przykład odwiedzać teatr z koniem czy inwestować w posiadłości: kamienice, domy na wsi i inne. Co rundę będziemy wysyłać chłopców na posyłki, którzy załatwią nam przejażdżkę bryczką za 3 funty, czy zarezerwują stolik w naszej ulubionej restauracji, do której udamy się z psem i damą do towarzystwa, zwiększając tym samym koszty takiej wizyty. Wszystkie te przyjemności i zakupy będą możliwe dzięki dostępnym akcjom i kartom, które (prawie) co turę będziemy dociągać w grze. Im więcej akcji będziemy mogli wykonać, tym prawdopodobnie więcej pieniędzy roztrwonimy. Różne rodzaje kart będą gwarantowały nam stały odpływ gotówki, inne będziemy mogli wykorzystać jednorazowo, biorąc udział w szampańskiej zabawie czy idąc na obiad z jakimś towarzyszem. W ferworze zakupów nie wolno nam zapomnieć o tym, że posiadanie jakiejś rezydencji uniemożliwi nam bankructwo. Na szczęście posiadłość możemy sprzedać, co więcej, jeśli nie będziemy płacić za jej porządkowanie i naprawy, zwykle jej wartość będzie spadała co rundę. A aby wydać jeszcze więcej (niż nasi rywale), możemy robić małe roszady na rynku inwestycji, zwiększając bądź obniżając koszty danego typu budynków.

Tematyka

shubgami: 5 – Ostatnia Wola to był strzał w dziesiątkę! Pierwszy raz o grze przeczytałam na blogu Mirosława „Tycjana” Gucwy i stwierdziłam, że ta gra musi dołączyć co mojej kolekcji. Temat, choć znany z filmów, wydaje mi się wciąż fantastyczny, wręcz nieco figlarny i okraszony czarnym humorem. Wuj Stefan, który po śmierci sprawdza, kto najlepiej skorzysta z jego majątku? Wchodzę w to! 🙂

gnom: 5 – Podobnie jak Shubgami, mnie również do tej gry przyciągnęła przede wszystkim tematyka, która wydała mi się szalenie interesująca i dowcipna. I faktycznie – taka jest. Podczas rozgrywki czuć, że Ostatnia Wola jest grą lekką, zabawną i przyjemną.

Mechanika

shubgami: 4 – Mechanika Ostatniej Woli to trochę zarządzania ręką, tworzenia combosów z kart i trochę worker placement. Na początku gry każdy po kolei wybiera na planszy Planu Dnia jaki zestaw działań, chce mieć w danej turze, tj. ile kart z czterech podstawowych stosów będzie mógł pociągnąć, ile akcji będzie posiadał, kiedy nadejdzie czas wydawania pieniędzy i ilu chłopców na posyłki będzie mógł rozdzielić, aby zdobyć upragnione karty, pójść do opery czy zmienić stan na rynku posiadłości. Rozpoczyna pierwszy gracz. Następnie kolejność się zmienia – pierwszy jest ten, kto jest pierwszy na planszy Planu Dnia. Wszyscy gracze po kolei dociągają karty, zaznaczają na swoich planszach ile mają akcji i na przemian wysyłają swoich chłopców na posyłki. Potem przystępuje faza akcji i tym samym wydawania pieniędzy. Podoba mi się, że trzeba umiejętnie łączyć karty i zgrabnie manipulować akcjami. Nie ma tu zwycięskiej strategii – nie jest powiedziane, że lepiej nie inwestować w posiadłości, żeby potem nie mieć problemu. Gnom raz ograł Gra na parę - Ostatnia Wola #6mnie pierwszorzędnie, kupując jedną z najdroższych rezydencji (25 funtów), której cena akurat nie malała. Jednak tak trafnie dobierał karty, by jak najefektywniej wykorzystać swoją posiadłość. W konsekwencji ok. 20 funtów, które zostało mu ze sprzedaży było jego ostatnimi, kiedy ja miałam jeszcze 2 razy tyle. Jest trochę negatywnej interakcji, która polega na podbieraniu kart (niektóre są po prostu pożądane przez wszystkich, np. dodatkowa akcja) oraz manipulacji cenami na rynku nieruchomości. Mogłoby być jej trochę więcej, ale i tak jest to bardzo dobrze pomyślane. Jeśli chodzi o próg wejścia to jedynym problemem dla początkujących graczy mogą być symbole na kartach – jest ich sporo, ale po pierwszej lekturze instrukcji bez problemu potrafiłam rozszyfrować połowę z nich. Są naprawdę instynktowne.

gnom: 4 – Choć w mechanice nie ma nic szczególnie innowacyjnego czy zachwycającego, jest bardzo solidna. Wszystko działa jak należy i nie odczuwa się, aby była to gra nadmiernie skomplikowana, lub przesadnie uproszczona. Nie ma jakichś tęgich przemyśleń, planowania trzy kolejki wprzód i przewidywania ruchów przeciwników, żeby pokrzyżować ich plany. Jest za to dość dynamiczna rozgrywka, całkiem sporo możliwości ruchu i kilka różnych strategii, jakie możemy obrać. Aspekt losowości w Ostatniej Woli jest dość znaczny i miewa wpływ na rozgrywkę (kwestia możliwych do wyboru kart), ale nie zdarzyło się jeszcze, aby o niej przesądził; raczej nie bywa też irytujący. Interakcji jest niewiele – mnie w niczym to nie przeszkadza i myślę, że gdyby było jej wyraźnie więcej, gra by na tym straciła i się rozmyła.

Wykonanie

shubgami: 4 – Plansze i pieniądze są porządne, karty mają świetne grafiki, drewniane pionki: kapelusze i złote domki zachwycają formą i wykonaniem, kolorystyka jest ciepła i spójna. Jedynym minusem jest wypraska, która jest naprawdę beznadziejna. Tektura, dzieląca pudełko na pół jest wygięta, cztery przestrzenie są złego formatu – dwie są za małe i plansze graczy nie chcą tam wchodzić na płasko. W związku z tym daję 4, a nie maksymalną ocenę. Plus za instrukcję, którą czyta się naprawdę dobrze i po pierwszej lekturze wszystko wydaje się jasne, choć oczywiście warto ją kilka razy przewertować.

gnom: 4 – W kwestii wykonania, czepiać mogę się właściwie wyłącznie wypraski, która jest byle jaka i nieprzemyślana oraz pionków-cylindrów, których jakość też nie powala – są dość nierówne, zdarzają się jakieś skazy. Poza tym – same pozytywy. Rozmiar pudełka jest odpowiedni, wszystkie żetony i znaczniki ładne oraz solidne, ilustracje i kolorystyka bardzo do mnie trafiają – świetnie oddają klimat gry.

Cena

shubgami: 5 – Ceny wahają się od 90 do 120 zł (gra jest w wielu miejscach niedostępna). Za Ostatnią Wolę zapłaciłam 99 zł i uważam, że to uczciwa cena. Pudełko mnie zadowoliło, naprawdę wykonanie i ilość elementów zasługują na taką cenę.

gnom: 5 – Uważam, że cena Ostatniej Woli jest absolutnie adekwatna do zawartości i jakości gry. Szczerze mówiąc, jestem nawet zaskoczony, że jest tak niska – znam wiele droższych gier, których cena nie jest nawet w połowie tak uzasadniona, jak tutaj.

Czas rozgrywki

shubgami: 4 – Miałam problem z oceną tego kryterium, gdyż partia czasami potrafi się dłużyć. Trwa około 45 – 90 minut, ale nawet w Gra na parę - Ostatnia Wola #9dwie osoby zdarza się przekroczyć minimalny czas rozgrywki. Niemniej końcówki są zwykle najbardziej emocjonujące, zwłaszcza kiedy partia jest wyrównana, dlatego daję 4.

gnom: 4 – Jest bardzo dobrze. Na początku trochę się bałem, że będzie to zbyt długa gra, przez co w trakcie rozgrywki zdążę się nią znudzić i ożywić dopiero przy końcówce, ale nie. Jest dość szybko (choć może nieco ciut zbyt szybko), a nudzimy się jedynie wówczas, gdy przez pięć minut oczekujemy, aż posiadający osiem akcji przeciwnik wszystkie je przeprowadzi.

Skalowalność na dwie osoby

shubgami: 4 – Podczas dwuosobowego pojedynku zmieniają się trochę zasady i w pewnym sensie zwiększa się też bezpośrednia interakcja pomiędzy dwójką graczy. Mianowicie przy wybieraniu możliwych działań na planszy Planu Dnia gracze blokują sobie pola. Na początku jeden z graczy zastawia jedno pole. Potem drugi gracz zastawia kolejne i dopiero po tym wybiera to, z którego chce skorzystać. Następnie przychodzi kolei na pierwszego gracza i teraz on wybiera pole dla siebie. Pozostałe reguły pozostają bez zmian. We dwójkę gra się naprawdę przyjemnie i równie emocjonująco, mamy większą kontrolę nad poczynaniami przeciwnika, choć tylko w wyjątkowych sytuacjach opłaca się specjalnie zabrać mu jakąś kartę (kiedy np. widzimy, że da mu ona zbyt duże możliwości wydawania pieniędzy, ponieważ świetnie się łączy z tym, co już posiada na swojej planszy). Zdecydowanie śmiało można kupować Ostatnią Wolę z myślą o dwuosobowych rozgrywkach. Niemniej wydaje mi się, że w większym gronie jest nieco zabawniej i bardziej różnorodnie; wtedy też czuć bardziej klimat samej gry, a nie jedynie budowanie własnej strategii.

gnom: 4 – Wariant dwuosobowy jest naprawdę fajny. Siłą rzeczy rozgrywka i czas oczekiwania na swój ruch są nieco krótsze niż przy większej ilości graczy. Nie czuje się jednak, aby był to mankament Ostatniej Woli, wręcz przeciwnie. Super, że zadbano o dodatkową zasadę blokowania, która sprawia, że Ostatnia Wola na dwie osoby to naprawdę pełnokrwisty tytuł i sądzę, że będzie miała tyle samo zwolenników partii dwuosobowych, co osób preferujących grę w większym gronie.

Podsumowanie

shubgami: Ostatnia Wola to naprawdę przyjemna gra. Podoba mi się to, że zamiast zbierać pieniądze czy jakieś surowce, co różnie mi wychodzi, musimy wydawać kolejne funty. 😉 Jest to lekkie i żartobliwe, choć nie brak w tej grze rozkminy. Trzeba trochę pomyśleć nad planszą, zastanowić się, jak dobrze wydać pieniądze i jak osiągnąć cel… Wszak mimo tego, że zostały zastosowane tu odwrotne mechanizmy, Ostatnia Wola to dalej gra ekonomiczna. Choć dobrze to maskująca. 🙂 Polecam!

gnom: Ostatnia Wola to bardzo przyjemna, dość lekka gra, którą z powodzeniem można polecić praktycznie wszystkim. Jest trochę strategii, trochę śmiechu (wyjście do teatru z koniem, na przykład) i sporo dobrej rozrywki. Wszystko to w naprawdę rewelacyjnej cenie.

Ocena: 86% zadowolenia
shubgami: 26/30
gnom: 26/30
Łącznie: 52/60

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: