Kaleidos, czyli co widzisz na obrazku? Naszym okiem

Kaleidos#2 - Gra na paręKaleidos to gra przeznaczona dla od dwóch do… dwunastu graczy. W pudełko znajdziemy między innymi: sześć dwustronnie zadrukowanych plansz (każda w czterech kopiach), zawierających bardzo barwne, wypełnione szczegółami ilustracje w różnych klimatach, klepsydrę oraz tekturowe koło z ruchomą strzałką. Zasady są proste: nim przesypie się piasek w klepsydrze gracze mają czas na wypisanie jak największej ilości wyrazów rozpoczynających się na wylosowaną za pomocą koła literę, które odnajdą na obrazku. Gra toczy się przez dwanaście kolejek – w każdej korzystać będziemy z innej ilustracji – a zwycięzcą zostaje ten, kto summa summarum wypisał najwięcej słów.

Okiem gnoma: Nie jestem najlepszy w tego typu gry i pewnie dlatego Kaleidos nieszczególnie przypadł mi do gustu. To po prostu nie jest typ rozrywki, który by mi jakoś szczególnie odpowiadał. Owszem, bywa zabawnie, przede wszystkim w tych momentach, gdy ktoś stara się uzasadnić jakieś od czapy wzięte słowo, które napisał, albo gdy sprawdzamy „co kto ma” i z rezygnacji, że nie zauważyliśmy albo nie skojarzyliśmy takich oczywistości bezmyślnie uderzamy głową w stół. Ale generalnie Kaleidos mnie nie przekonuje. Rozgrywka jest stosunkowo szybka, trwa nie więcej niż 20-25 minut. Jest to spora zaleta, ponieważ w tym czasie nawet mnie zdarza się nie znudzić, a dłuższe partie bez wątpienia byłyby mordęgą. Wykonanie właściwie wszystkich elementów stoi na wysokim poziomie, choć oczywiście szczególnie pozytywne wrażenie wywołują ilustracje, które są bardzo ładne, pomysłowe, kompozycyjnie dość spójne i przebogate jeśli chodzi o liczbę znajdujących się nań elementów. Fajnie też, że klepsydra przesypuje się szybko – w mniej niż minutę – ponieważ dzięki temu gra dostarcza trochę emocji i jest dużo bardziej żywa, niż Kaleidos#1 - Gra na paręgdybyśmy mieli do dyspozycji więcej czasu na móżdżenie. Bez cienia wątpliwości to ciekawy, rozwijający tytuł familijny, który przypadnie też do gustu wszystkim, którzy lubią tego typu gry słowne. Choć może się znudzić i ściągany z półki zbyt często stanie się strasznie ograny i męczący, nie jest to wielki problem. Nie jest to raczej typ gry, po który sięgalibyśmy nieustannie – ot, dwie partyjki raz na tydzień albo dwa. Nigdy nie grałem w gronie dwunastu osób, natomiast wydaje mi się, że mimo tłoku przy stole, gra byłaby jak najbardziej grywalna. Kaleidos skaluje się bardzo dobrze, choć jak dla mnie – im nas więcej, tym zabawniej. Mimo, że jak już wspomniałem, nie pokochałem tej gry, dostrzegam jej liczne zalety – stąd czwórka.

Okiem shubgami: Zanim przeczytam, co napisał Gnom, sama podzielę się z wami moją opinią na temat tej gry. Ale założę się o dychę, że koniec końców marudził, że nie lubi gier słownych. 😉 Kaleidos jest grą specyficzną, która z jednej strony wydaje się być niezgłębiona i nieskończona, z drugiej zaś to tytuł, który w pewnym sensie zarzuca nam nelsona na szyję i mówi: „No spróbuj wycisnąć ze mnie coś więcej”. A ty, cholera, nie możesz, pocisz się i myślisz: „Jak to?! Już po wszystkim?”. No dobra, już tłumaczę, o co mi chodzi. Najpierw pozytywy. Kiedyś już pisałam, że Kaleidos pokochałam od razu za przepiękne ilustracje pełne przepychu, zarówno jeśli chodzi o liczbę elementów, które się na nich znajdują oraz o bogactwo barw. Te plansze kojarzą mi się z jedną z moich ulubionych książek z lat dzieciństwa, w której można znaleźć świetne ilustracje z różnych zakątków świata. Ilustracje te wypełniają zwierzęta i dzika przyroda. Zadaniem odbiorcy jest znalezienie wymienionych gatunków zwierząt w podanej liczbie (coś w stylu „Gdzie jest Wally?” tylko tu szukasz 10 tygrysów, 5 lwów, 8 żyraf, 1 słonia, 20 małych myszy itp., a wszystko to na jednym obrazku). Oprócz wykonania Kaleidos zyskał moją sympatię, ponieważ Kaleidos#3 - Gra na paręcała mechanika bazuje na wymyślaniu słów. Wiem, że może to słabe i nie powinnam się przyznawać, ale ja naprawdę lubię grać w Państwa i Miasta. 🙂 Wiecie też, że lubię Scrabble. Jakże mogłabym w  takim razie nie polubić gry Kaleidos? Móżdżenie jest naprawdę niezłe i nie możesz uwierzyć w swoją porażkę, kiedy po przesypaniu się klepsydry masz… eee… 3 słowa? Jeszcze nie próbowałam, ale mam zamiar urządzić sobie taki maraton w pojedynkę, tj. sprawdzić się, ile słów będą potrafiła wymyślić w mniej niż minutę. Śmiejcie się, ile chcecie. A jakie mam zażalenia? Tak naprawdę jedynie takie, że grę w Kaleidos potrafi ograniczyć nasz umysł. Gra frustruje, gdy nic nie przychodzi nam do głowy, a z drugiej strony wydaje mi się, że można się w niej po prostu wyćwiczyć i wtedy też przestaje dawać satysfakcję (tak wiem, że mamy 24 litery w alfabecie, ale i tak uważam, że można to opanować i stać się niepokonanym). Podczas gry jest mała nerwówka, ale jest też po prostu przyjemnie. Gra fajnie sprawdzi się i na imprezie, i w gronie rodzinnym, a ponadto będzie dobrym tytułem edukacyjnym – można wszak urządzić sobie partyjkę w językach obcych. 🙂 Mimo mojej całkowitej sympatii i nostalgii związanej z tą grą, daję cztery. Trochę brak tu żywiołowości, mimo iż emocjonujemy się, że nie potrafimy wymyślić… którego to? Ach, tak. Pierwszego słowa. 😉

Reklamy

3 Komentarze

  1. Szukam wszedzie tej gry i nie moge jej znaleźć, czy ktoś wie gdzie ją dostanę ?

  2. Hej. Gdzie można kupić ta grę??

  3. na druid.pl widziałam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: