Kościotrupy w akcji. Nox. Naszym okiem

Nocą kościotrupy w upiornym zamczysku przeganiają się w wymyślaniu coraz wredniejszych dowcipów. Złośliwie chichocząc, podkładają co rusz kościstą nogę swoim współtowarzyszom…

Nox to imprezowa gra karciana dla 2 – 6 osób. W małym, poręcznym pudełku znajdziemy zestaw kart w trzech kolorach (zielonym, Gra na parę - Nox#1niebieskim i pomarańczowym), na których znajdują się różne cyfry i liczby – mamy zatem niebieską jedynkę czy zieloną dwunastkę. Na początku rozgrywki gracze otrzymują trzy karty. Ruchy graczy następują po sobie, a każdy z nich wykonuje dwie akcje: 1) umieszcza kartę przed sobą lub przed innym graczem bądź umieszcza kartę na innej karcie u siebie lub u innego gracza (karta zakrywana musi mieć ten sam kolor, co ta, którą kładziemy), 2) dociąga jedną kartę tak, by mieć 3 na ręce. Istotne są trzy rzeczy: na polu naszym oraz naszych przeciwników nie mogą leżeć dwa stosy w tym samym kolorze, z taką samą liczbą na wierzchu – oba stosy natychmiast nakładają się na siebie. Cyfry i liczby na kartach, to punkty, które zdobędziemy (liczą się tylko te z wierzchu stosów). Punkty w danej rundzie zdobędziemy tylko wtedy, jeśli mamy stosy w 3 kolorach. Runda kończy się w momencie, aż jeden z graczy nie będzie miał przed sobą 6 stosów lub gdy wszystkie karty znajdują się na polach graczy. Następuje liczenie punktów, a całą gra kończy się wtedy, gdy jedna osoba zdobędzie 150 punktów zwycięstwa.

Okiem shubgami: Nox tak naprawdę jest grą abstrakcyjną, co zupełnie mi nie przeszkadza. Ilustracje na kartach są całkiem fajne, choć mogłoby być bardziej w burtonowskim klimacie. Doceniam jednak, że jest dowcipnie, śmieszno-strasznie i tak zawadiacko. Jakość wykonania jest niezła, choć po wyjęciu kart z folii pudełko jest trochę za niskie, a z racji tego, że karty są śliskie, trudno je ładnie zamknąć ułożone w stos. Instrukcja napisana jest w porządku. Próg wejścia do gry jest żaden, zasady wszak są bardzo proste. Być może ciut za mało w tej grze wariacji, szkoda, na przykład, że nie znalazło się tam trzech propozycji rozgrywki, jakiś urozmaiceń. Owszem, jest jedno, polegające na tym, że na koniec rundy punkty dostaje tylko ten, kto ma ich najwięcej i gramy wtedy do 100 pz. Fajnie, że choć ten wariant się znalazł, ponieważ jest bardziej emocjonujący, zażarty i… wredny. 🙂 Tak, wredność to nadrzędna cecha tej gry, co akurat znalazło sobie moją sympatię. Gra opiera się głównie na podsuwaniu swoim przeciwnikom kart o niskich nominałach oraz na zbijaniu dwóch stosów w jeden, tak, żebyśmy to my mogli zakończyć grę z 6 stosami i prawdopodobnie największą liczbą punktów. Podoba mi się poziom interakcji i to, że gra jest zabawna i złośliwa. Niestety po kilku partiach do rozgrywki wkrada się pewna schematyczność – nie jest to tytuł, który będziemy bez przerwy ogrywać w większym gronie znajomych, raczej co drugą imprezę. Być może, gdyby bardziej skomplikować zasady, byłoby ciut ciekawiej. Niemniej Nox jest grą całkiem niezłą, takim fillerem pomiędzy czymś dłuższym. Czas rozgrywki jest dość krótki, powiedzmy około 30 minut. Cena też jest zadowalająca. Wariant na dwie osoby jest grywalny, choć raczej nie będzie to tytuł wyciągany w parze, Nox sprawdzi się lepiej już od 3 osób. Ogólnie jest całkiem nieźle, choć brakuje mi jeszcze jakiegoś elementu, który trochę zmodyfikowałby rozgrywkę, czyniąc ją bardziej wymagającą i trochę mniej przewidywalną. Trójeczka z plusem.

Okiem gnoma: Nox pozytywnie mnie zaskoczył. Najpierw spodziewałem się, że to będzie mega nudna i nic sobą nie reprezentująca gra. Już po pierwszej partii zmieniłem nastawienie, które zresztą po kilku kolejnych rozgrywkach było coraz przychylniejsze. Potem Gra na parę - Nox#4byłem pewien, że na dwóch graczy to będzie tragedia. Tak pewien, że dałbym sobie rękę uciąć. Zagraliśmy z Shubgami i choć może nie jest to najlepsza pozycja dla pary, w jaką grałem, ale było naprawdę przyzwoicie. Po raz kolejny okazało się więc, jak mylne może być pierwsze wrażenie. Nox to gra typowo imprezowa – lekka, zgrabna i prosta. Przy tym dość złośliwa, dzięki czemu rozgrywka obfituje w pełne satysfakcji uśmieszki i następujące po nich okrzyki bądź to zadowolenia, bądź wściekłości. Ilustracje są doprawdy urocze i aż żałuję, że przedstawiają jedynie trzy różne portrety kościotrupów – choć fakt faktem, że dzięki temu karty są bardzo czytelne nawet po kilku głębszych. Jakość wykonania kart nie powala na kolana, jest znośna, szczególnie jak na cenę, za jaką można Noxa nabyć. Prędzej czy później się zniszczą, ale inwestowanie w koszulki raczej się nie opłaci – za podobną kwotę kupimy po prostu drugą grę. Zgadzam się z uwagami Shubgami – gra jest regrywalna, ale nie aż tak jak Dobble albo Jungle Speed. I choć raczej nie uświadczymy nudy podczas rozgrywki, to nie będziemy wyciągać Noxa równie często jak wymienionych tytułów. Być może pomogłyby dodatkowe warianty rozgrywki, ale tych brakuje. Niemniej, gra jest dość przyjemna i jeżeli lubicie gry imprezowe, a klasyczne pozycje już się wam nieco ograły, warto sięgnąć po Noxa. Ode mnie – naciągana, ale tylko troszkę – czwórka.

Dziękujemy wydawnictwu Bard.pl za przekazanie gry do recenzji.

Bard Centrum Gier

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: