50 gier minęło… czyli nietypowy ranking Shubgami i Gnoma

50 gier minęło... - Gra na paręDacie wiarę, że zrecenzowaliśmy dla was już 50 gier? 🙂 Nam też trudno w to uwierzyć, ale liczby mówią swoje. Na tym nie koniec – mamy nadzieję na kolejne pięćdziesiątki, które będą cieszyły się waszym zainteresowaniem. Z okazji tej okrągłej liczby przygotowaliśmy nietypowy ranking tytułów, których spis możecie znaleźć tutaj. Nie będzie pierwszego ani ostatniego miejsca, nie będzie pozycji na podium związanej z otrzymaną oceną. Będzie za to bardziej osobiście. Dosyć ględzenia, zapraszamy. 🙂

NIETYPOWY RANKING SHUBGAMI I GNOMA Z OKAZJI RECENZJI 50 TYTUŁÓW!

Kategoria: GRY DLA PARY

Gra, w którą rozegraliśmy najwięcej partii: Mr. Jack Pocket

Mr. Jack Pocket - Gra na paręshubgami: Mr. Jack Pocket to był strzał w dziesiątkę! Wiele godzin spędziliśmy nad tym tytułem, nieraz rozgrywaliśmy kilka partii pod rząd, wcale się przy tym nie nudząc. Dzięki temu, że jest kompaktowy, zawsze udaje się go wcisnąć do torby, kiedy wybieramy się w podróż. Jeden z moich topowych tytułów.

gnom: To świetna, szybka i wciągająca gra. Na dodatek mieści się w kieszeni, więc zabieramy ją wszędzie.

Gra, do której mam największy sentyment:

shubgami: Mastermind – Gra, którą katowałam w dzieciństwie i jedna z gier, z którą najbardziej się zżyłam. 🙂 Mimo wielu wad, jakie w niej widzę: mała regrywalność i schematyczność rozgrywki, i tak ją uwielbiam, i partii nigdy nie odmówię.

gnom: Agricola: Chłopi i ich zwierzyniec – To fajna i szybka gra, którą bardzo lubię. Może aktualnie nieco kurzy się na półce, ale to prezent od Shubgami na naszą rocznicę, więc musiała się tu znaleźć.

Gra, która okazała się największym pozytywnym zaskoczeniem:

Rój - Gra na paręshubgami: Claustrophobia – Cały czas się uczę, że część tematów, które wydawałoby się nie są dla mnie… eee… są jak najbardziej dla mnie! Przyjdzie wam jeszcze poczytać o niejednym takim pozytywnym zaskoczeniu. 🙂

gnom: Rój – Nie spodziewałem się wiele po Roju, a nieoczekiwanie otrzymałem naprawdę świetną, grywalną grę. Przez pierwsze kilka dni od zakupu graliśmy prawie wyłącznie w to. Teraz wracamy do niej od czasu do czasu i wciąż bawimy się świetnie.

Gra, która najbardziej mnie rozczarowała:

shubgami: Pojedynek Robotów – Po prostu nie! Nuda, poczucie bezsensu, stukanie palcami o blat stołu – tak wyglądały wszystkie moje rozgrywki w ten tytuł. Nie warto sobie zawracać głowy Pojedynkiem Robotów, choć muszę przyznać, że niektórzy moi znajomi wydawali się być uradowani podczas rozgrywki. Dlaczego? Nie wiem, ale może w komentarzach wypowie się ktoś, kto lubi ten tytuł.

gnom: Drako – Zapowiadała się świetnie, oczekiwałem wiele, a dostałem, niestety, grę nudną.

Kategoria: GRY FAMILIJNE

Gra, w którą rozegraliśmy najwięcej partii: Zakazana Wyspa

shubgami: Pierwszy pamiętny maraton zrobił swoje. 🙂 Zakazana Wyspa to jeden z naszych ulubionych familijnych tytułów i ten, który Zakazana Wyspa - Gra na paręnajbardziej ograliśmy. Dla fanów Pandemica i nie tylko. A nawet naciskiem na „nie tylko”, ponieważ mnie odkrywanie kolejnych szczepionek niespecjalnie przypadło do gustu.

gnom: Był taki dzień, który upłynął nam praktycznie cały na kolejnych próbach pokonania Zakazanej Wyspy. Już nawet nie pamiętam, czy w końcu się udało. Wtedy i przez okres kilku kolejnych miesięcy nastukaliśmy tyle partii, że chyba żadna gra nie pobiła Zakazanej Wyspy pod tym względem.

Gra, do której mam największy sentyment:

shubgami: Ticket to Ride: Europe – Setki partii, setki pociągniętych kart i setki tras po różnych zakątkach Europy. 🙂 Jedna z pierwszych nowoczesnych planszówek, w jakie grałam i ta, która mimo rosnącej kolekcji, cały czas mocno siedzi mi w pamięci.

gnom: Fasolki – jedna z moim pierwszych nowoczesnych gier planszowych (choć ta akurat jest bez planszy ;)), która mimo upływu lat wciąż cieszy się sporym wzięciem. Lekka i zabawna.

Dawno, dawno temu... - Gra na paręGra, która okazała się największym pozytywnym zaskoczeniem:

shubgami: Fauna – Początkowo gra wydawała mi się nieciekawa – zakwalifikowałam ją do tytułów, które podobać będą się dzieciom i dodatkowo mają pretensjonalnie wciśnięty element edukacyjny do rozgrywki. Bzdura! Dzieciom owszem, podoba się, ale dorosłym także (tym bardziej dorosłym też), a pretensjonalności w tej grze nie ma w ogóle. Super zabawa, dużo śmiechu, niezapomniane partie. Nic tylko kupować. 🙂

gnom: Dawno, dawno temu... – Nie podchodziłem negatywnie nastawiony do Dawno, dawno temu, ale też nie spodziewałem się wiele. Dużym zaskoczeniem było dla mnie, że potrafię się tak fajnie bawić w takich baśniowych klimatach.

Gra, która najbardziej nas rozczarowała: Marrakech

shubgami: Rozczarowanie tym bardziej przykre, że Marrakech dostałam od Gnoma na urodziny. Gra, która mimo ładnej oprawy przytłoczyła mnie losowością i prostotą rozgrywki. Nie jest, jak oczekiwałam, lekka i wciągająca, a nudna i schematyczna.

gnom: Zakochałem się w Marrakechu od pierwszego wejrzenia, gdy ktoś – przed zakupem – objaśniał mi reguły, uznałem, że to musi być świetna gra. Nigdy chyba aż tak się nie rozczarowałem. Bardzo nudna pozycja, przy której bawić mogą się chyba tylko dzieci.

Kategoria: GRY IMPREZOWE

Gra, w którą rozegraliśmy najwięcej partii: DobbleDobble - Gra na parę

shubgami: Mój top wśród gier imprezowych. 🙂 Zawsze rozrusza towarzystwo, zawsze jest dużo śmiechu (czasami połączonego z płaczem). Dobble to dynamika, zabawa i świetna rozrywka – nic dodać, nic ująć.

gnom: To świetna gra imprezowa, która mieści się w każdej kieszeni każdych moich spodni. 🙂

Gra, do której mam największy sentyment:

shubgami: Fasolki – To gra, która jest przyjemna i jedna z pierwszych, która ponownie udowodniła mi, jakie gry planszowe są świetne. Nigdy nie odmawiam pojedynku. 🙂

gnom: Jungle Speed – Jungle Speeda poznałem na legendarnym i nieistniejącym już niestety konwencie Tornado w roku bodaj 2004. Zachwyciłem się, nabyłem i mimo że mija już prawie dziesięć lat, mam wciąż ten sam egzemplarz, który pamięta chyba z 1000 partii.

Gra, która okazała się największym pozytywnym zaskoczeniem: Time’s Up!

shubgami: Po zapoznaniu się z zawartością w życiu nie powiedziałabym, że ta gra dostarczy mi tak dużo rozrywki i będzie przez nas rozchwytywana. Mimo tego, że nie przyznałam grze najwyższej oceny, śmiem twierdzić, że to pudełko (czy jak kto woli – woreczek) skrywa naprawdę godziny dobrze spędzonego czasu w gronie rodziny i przyjaciół. Zdecydowanie warto spróbować!

gnom: Na początku uznaliśmy z Shubgami, że to totalny badziew i gra na długo wylądowała na dnie szafy. Wyciągnęliśmy ją na potrzeby recenzji i okazało się, że źle ją oceniliśmy. Nie jest to może gra szczególnie innowacyjna, nie jest też jakoś niesamowicie porywająca, ale to bardzo solidny imprezowy tytuł.

Gra na parę - 7 cudów świata #4Gra, która najbardziej nas rozczarowała: 7 Cudów Świata

shubgami: Dobra, wiem. Wszyscy kochacie ten tytuł, a my nie wyciągamy go z szafy. Myślałam, że będzie to niezła pozycja, która pozwoli zagrać całej ekipie. Rozczarowałam się – gra mnie nudzi, jest schematyczna i brak w niej napięcia, dynamiki. Nie polecam, a raczej polecam zapoznać się przed zakupem.

gnom: Tu chyba nie ma co komentować. Miał być hit, a jest gra absolutnie nieciekawa i dla mnie – niegrywalna.

Kategoria: GRY LOGICZNE

Gra, w którą rozegraliśmy najwięcej partii: Rój

shubgami: Rój to świetna pozycja, która ujęła mnie swoją tematyką – ruchy owadów zostały tu genialnie oddane. Ponadto to tytuł bardzo regrywalny i taki, który można zabrać ze sobą wszędzie.

gnom: Uwielbiam tę grę i chętnie do niej wracam zawsze i wszędzie. Wszędzie tym bardziej, że zajmuje naprawdę niewiele miejsca.

Gra, do której mam największy sentyment:

Gra na parę - Qwirkleshubgami: Qwirkle – Uwielbiam tę grę za jej prostotę i kolory tęczy. Jedna z najprzyjemniejszych, lekkich gier w jakie grałam, która jednak pozwala poczuć ci emocje związane z rywalizacją. Pierwszy okrzyk: „Qwirkle!” podczas pojedynku i od razu wiesz, że to tytuł dla Ciebie. 🙂

gnom: Abalone – Miałem w życiu okres, że nienawidziłem gier logicznych. Abalone skutecznie mnie z tego wyleczył.

Gra, która okazała się największym pozytywnym zaskoczeniem:

shubgami: Duchy – Po usłyszeniu zasad myślałam, że to będzie mega durna gra, w której myślenie nie zda się na nic. Na szczęście pomyliłam się – Duchy to bardzo przyjemny tytuł z elementami blefu, który potrafi zatrzymać na dłużej. Mimo iż często nie ściągamy go z półki, kiedy już gramy to co najmniej kilka partii pod rząd.

gnom: Qwirkle – Byłem pewien, że nie polubię się z tą grą. Pomyliłem się. Choć do przyjaźni nam daleko, zdarza nam się spotkać i miło spędzić czas.

Gra na parę - SamurajGra, która najbardziej mnie rozczarowała:

shubgami: Samuraj – Gra nie podobała mi się od samego początku – wydawała mi się nudna i nieciekawa. Potem moja opinia trochę uległa zmianie – przyzwyczaiłam się do szaty graficznej, a i rozgrywka dała mi trochę satysfakcji. Niemniej, jest to jeden z tytułów, po który nie mam ochoty sięgać.

gnom: Pojedynek Robotów – Mimo wszystkich swoich zalet, Pojedynek Robotów to jednak nie jest gra, którą kupiłbym ponownie. Rozgrywki są mało satysfakcjonujące, a liczba możliwości – mocno ograniczona. Można dużo lepiej wydać te pieniądze.

Kategorie: GRY STRATEGICZNE

Gra, w którą rozegraliśmy najwięcej partii: Lords of Waterdeep

shubgami: Lords of Waterdeep to po prostu pewniak w naszym towarzystwie. Gra jest świetna – intuicyjna, z elementami negatywnej interakcji. Jeden z naszych ulubionych tytułów.

gnom: To nasza ulubiona gra i jedyna, do której naprawdę regularnie wracamy.

Gra, do której mamy największy sentyment: BasilicaBasilica - Gra na parę

shubgami: Najzwyczajniej w świecie lubię tę grę – mile wspominam wszystkie partie, nawet te najwredniejsze. Basilica to bardzo dobry tytuł dla pary pod warunkiem, że lubicie negatywną interakcję. Ta gra ma w sobie coś magicznego, coś, co mnie do niej przyciąga.

gnom: To jedna z pierwszych gier, w jakie grałem z Shubgami. Po tym, jak wytłumaczyłem jej zasady widziałem w jej oczach przerażenie połączone z totalnym zniechęceniem. Po pierwszej rozgrywce to ona zaproponowała rewanż.

Gra, która okazała się największym pozytywnym zaskoczeniem: Cyklady

shubgami: Gnom już od początku zniechęcił mnie do tego tytułu, kiedy oznajmił, że po przeczytaniu instrukcji gra wydaje mu się nieciekawa i nie dająca wielu możliwości. Pomyślałam sobie wtedy: „Po co więc ją kupiłeś, skoro instrukcję wertowałeś już kilka dni wcześniej?”. A teraz cóż… właściwie dziękuję mu, że ją kupił, bo takiej masy emocji, wściekłości i zażartej rywalizacji nie dostarczyła mi chyba żadna inna gra. 🙂

gnom: Kupiłem w sumie w ciemno, przeczytałem lekturę i zrobiło mi się smutno, że wydałem tyle pieniędzy na taki szmelc. Potem zagrałem. Pierwszą, drugą, trzecią i kolejne partie. Noc była długa, a my rozentuzjazmowani. Połowę następnego dnia też graliśmy. Drugą połowę odsypialiśmy.

Gra na parę - Dolina Królów#7Gra, która najbardziej nas rozczarowała: Dolina Królów

shubgami: Nie jest to takie rozczarowanie, jak przy pozostałych grach, bowiem Dolina Królów to naprawdę bardzo dobra pozycja. Oczekiwałam jednak ciut więcej móżdżenia, a dostałam ładnie opakowany, raczej familijny worker placement z elementami strategii. Decyzje są tu raczej oczywiste, choć muszę przyznać, że zastosowano tu parę pierwszorzędnych mechanizmów, np. umieszczanie statków od źródła Nilu do ujścia.

gnom: Jest tu tylko dlatego, że kategoria strategiczne nie jest zbyt bogata i nie bardzo miałem z czego wybierać. Generalnie uważam, że to dobra gra. Ale spodziewałem się czegoś ciut cięższego gatunkowo.

PS. Ten post jest naszym SETNYM! 🙂

Reklamy

3 Komentarze

  1. Artur "Vermin" Tojza · · Odpowiedz

    7 cudów świata jako gra imprezowa? Dla mnie to czysta gra taktyczna z elementami strategii, ale z pewnością nie imprezówka. Stawianie tej pozycji koło Fasolek czy Dobble to jakiś żart – zupełnie inne gatunki.

    Już na Samuraja jestem skłonny zgodzić się w kwestii kategorii, choć to dla mnie tez gra bardziej taktyczno-strategiczna niż czysto logiczna.

  2. Cóż, widać, że gra nam bardzo nie leży – jedni uważają, że podeszliśmy do niej zbyt poważnie, bo jest lekka i imprezowa, inni (jak widać w Twoim komentarzu), że jest bardziej wymagającym tytułem. W każdym razie – mocne rozczarowanie obojętnie w jakiej by jej nie umieścić kategorii.

  3. W Polsce gry logiczne, to angielskie abstract games, czyli jak dla mnie Samuraj pasuje, jak większość gier Doktora.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: