Dies Irae, czyli podbijam o dwóch wyznawców. Teomachia – recenzja.

Teomachia jest karcianą grą przeznaczoną dla dwóch osób, opowiadającą o konflikcie bóstw. Gracze mają możliwość wyboru Gra na parę - Teomachia#1jednego z ośmiu bóstw pochodzących z czterech starożytnych mitologii: celtyckiej, greckiej, nordyckiej i sumeryjskiej. Każdy z nich dysponuje pewnymi specjalnymi zdolnościami – jedną bierną i drugą aktywną. W Teomachii  naszym celem jest pozbawienie przeciwnika wszystkich wyznawców. Jak tego dokonać? Poprzez licytację, w której potraktujemy ich jak pokerowe sztony. Ty dajesz jednego, przeciwnik przebija, ty wyrównujesz, przeciwnik sprawdza… Karty z których korzystamy pochodzą z dwóch źródeł – początkowych talii graczy (losuje się się trzy karty, wybiera jedną, dwie przekazuje przeciwnikowi, który też wybiera jedną. I tak dziesięć razy – na koniec dodatkowo odrzucamy dwie karty z dobranej talii), dodatkowo rozbudowywanych po każdej rundzie oraz kart żywiołów, kolejno odsłanianych w trakcie licytacji. Karty żywiołów pełnią niejako funkcje surowców – do zagrania większości kart wymagane jest uzbieranie odpowiedniej puli symboli znajdujących się na nich. Karty, które zagrywamy pozwalają nam – ogólnie mówiąc – wpływać na przebieg licytacji i następującej po niej bitwy, co w rezultacie ma przynieść nam zwycięstwo.

Tematyka

gnom: 4 – Chociaż temat Teomachii nie rzuca mnie na kolana, to uważam, że został przedstawiony całkiem porządnie. Choć kilka rzeczy (pierwszy przykład: licytowanie się na wyznawców jest cokolwiek… dziwnym pomysłem) nieco psuje klimat, można się wczuć w te boskie potyczki.

shubgami: 4 – Temat sam w sobie jest interesujący i przyciąga. Choć mityczny klimat nie został tu oddany tak dobrze jak w Cykladach (nie te emocje i nie taki rozmach), jest przyzwoicie. Brakuje mi trochę jakiejś otoczki fabularnej, być może po prostu biogramu każdego z bóstw na planszy, ale da się to przeżyć.

Mechanika

gnom: 3 – Niestety, mogło być lepiej. Gra ma szereg bardzo ciekawych rozwiązań, ale momentami czułem się nieusatysfakcjonowany – kilka elementów moim zdaniem wymagałoby dopracowania. Bardzo podoba mi się na przykład pomysł z próbą przełożenia Pokera na mechanikę nowoczesnej karcianki, ale nie wyszło to do końca sprawnie. Licytacja w stosunku do Texas Hold’em straciła sporo ze swej dynamiki i jest IMO mało emocjonująca. Na początku też ciężko było mi wyłapać sens niektórych mechanizmów, ale z czasem stały się dość zrozumiałe. Na przykład fakt, że przegrywając pojedynek, bóstwo traci swoich wyznawców, a nie przechodzą oni do przeciwnika – z jednej strony trochę to kastruje licytację, ale z drugiej, gdyby było inaczej rozgrywka mogłaby trwać pół wieku. Niezbyt odpowiada mi też budowanie talii w Teomachii. Źle dobrana początkowa talia mocno ograniczy możliwe ruchy i może w sumie zaważyć na zwycięstwie. Owszem, w trakcie gry ją rozbudowujemy (ale zbyt wolno), dzięki niektórym kartom możemy też ją modyfikować (ale jest ich zbyt mało), jednak podczas jednej z pierwszych partii udało mi się kiedyś… nie zagrać ani jednej karty przez całą grę. Cóż, poniekąd kwestia losu, głównie zaś wynik braku doświadczenia – kolejne rozgrywki były już w moim wykonaniu bardziej sensowne – myślę jednak, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Trochę sobie ponarzekałem, nie znaczy to jednakże, że gra posiada same wady. Wręcz przeciwnie – to fajnie pomyślana karcianka, karty pozwalają nam często na wykonywanie wielu ciekawych zagrań, a wybór bóstwa ma spore znaczenie dla naszej strategii, choć wcale jej ostatecznie nie determinuje. Teomachia dużo też zyskuje w miarę nabywania doświadczenia – każda kolejna rozgrywka jest zwyczajnie lepsza, kiedy już zorientujemy się o co tu właściwie chodzi i w jaki sposób należy w to grać.

shubgami: 3 – W Teomachię grać można na dwa sposoby: albo wybierając wersję podstawową, albo zaawansowaną. Podstawowy wariant gry jest przyzwoity, ale zdecydowanie prostszy, a także mniej emocjonujący. Wersja zaawansowana daje nam możliwość identyfikacji z konkretnym bóstwem, które ma swoje moce. Możemy też wtedy korzystać z kart mitów. Najpierw jednak  musimy spełnić warunki bóstwa, aby zdobyć żetony mocy, które potem będziemy mogli inwestować właśnie w mity. Podczas pełnej wersji gry jest więcej kombinowania i zależności, ale fakt faktem tak samo nie da się uniknąć losowości. Jeśli nasza talia nijak się ma do Gra na parę - Teomachia#3wyłożonych kart mocy z talii żywiołów możemy siedzieć bezczynnie przez kilka rund pod rząd, co jest nużące dla obu stron. Trochę rozczarowuje licytacja – nie odczułam nigdy jakiejś zawziętości, myślę, że mimo rozciągnięcia czasu gry, lepszym rozwiązaniem byłoby przejmowanie wiernych naszemu przeciwnikowi niż ich odsyłanie do banku. Ta gra ma potencjał, mechanika jest w pewien sposób zaskakująca (mimo że prawie wszyscy znamy Texas Hold’em), ale mam wrażenie, że nie wszystko zostało wykorzystane. Jest tu np. sporo kart czynów, ale zauważyłam, że zwykle wybieram te same i część wydaje mi się zupełnie niepotrzebna i niewarta uwagi… Troszeczkę mam wrażenie, że autorzy wymyślili dużo opcji, a mnie one nie do końca satysfakcjonują i korzystam tylko z części z nich. Mój niedosyt spowodowany jest też poziomem interakcji – niby jest jej sporo, ale nie daje mi ona takiego kopa do walki, jak w przypadku innych pozycji, gdzie też próbujemy tylko przeszkodzić przeciwnikowi (vide: Basilica). Ogólnie – jest całkiem nieźle, można potworzyć trochę kombosów (raczej w pełnym wariancie gry), trzeba śledzić i kontrolować karty przeciwnika.

Wykonanie

gnom: 4 – Mam tylko dwa zarzuty. Po pierwsze,0 grafiki na kartach są bardzo nierówne – z taką samą dozą prawdopodobieństwa możemy na chybił-trafił wylosować kartę albo bardzo ładną, albo bardzo brzydką. Po drugie – instrukcja. Pozornie napisana naprawdę dobrze, z bardzo rozbudowanym przykładem rozgrywki, faktycznie jednak pozostawia po lekturze wiele wątpliwości. Na szczęście Internet większość z nich (jeśli nie wszystkie) rozwieje bardzo szybko. Podoba mi się format pudełka, nie przeszkadza brak wypraski (i tak by te karty latały wewnątrz), zaś jeśli musiałbym się przyczepić do trwałości któregoś elementu, padłoby na plansze bóstw, które są bardzo cieniutkie i trzeba na nie uważać.

shubgami: 3 – Jest średnie. Okładka jest w porządku, ale pudełko już jest trochę za duże (dobrze, że nie ma problemów z jego transportem i mieści się do torby). Karty mają nawet niezłą jakość, ale część ilustracji jest no… trochę tandetna. Plus za czytelność symboli i nawet ładne karty mitów (szczególnie podoba mi się ich rewers). No szału nie ma i niestety nie było też wypraski oraz woreczków. Trzeba zatem zaopatrzyć się we własne.

Cena

gnom: 4 – Jest w porządku. W pudełko znajdziemy sporo kart i żetonów przyzwoitej jakości, ciężko więc oczekiwać, żeby gra kosztowała dwadzieścia złotych.

shubgami: 4 – Jest przystępna. Gra kosztuje ok. 70 zł i wydaje mi się adekwatna do zawartości pudła.

Skalowalność na dwie osoby

Gra na parę - Teomachia#2gnom: To dwuosobowa gra, więc skalowalność nie podlega ocenie.

Czas rozgrywki

gnom: 4 – Partia trwa jakieś trzydzieści minut. I jest to czas jak najbardziej adekwatny do Teomachii. Krótsza byłaby nonsensowna, dłuższa – myślę, że męcząca. Ale czasem chciałoby się jednak pograć dłużej, zwłaszcza wówczas, gdy nasza talia jest naprawdę mocna i serwowane przez nas zagrania i fortele gotują przeciwnika.

shubgami: 4 – Ogólnie czas rozgrywki jest w porządku, choć potrafi skończyć się ona zdecydowanie za szybko. Oczywiście to kwestia losowości i ryzykanctwa przeciwnika, który szafuje czcicielami, a ma liche karty… ale potrafi to trochę odebrać smak grze.

Podsumowanie

gnom: Nie zakochałem się w Teomachii, ale mam do niej przychylny stosunek. Gdyby nie kilka niedociągnięć, byłaby to naprawdę rewelacyjna pozycja. A tak to „tylko” niezła gra, z bardzo ciekawymi mechanizmami i fajnym tematem. Myślę, że ma spore szansę spodobać się nieco bardziej zaawansowanym graczom, którzy rozglądają się za świeżym, niezbyt ciężkim tytułem.

shubgami: Jest po prostu okej. Pozytywnie zaskoczyła mnie mechanika rodem z Texas Hold’em, rozczarował poziom emocji, niższy niż w przypadku gry w Pokera. Jest więc przyzwoicie, ale Teomachia raczej nie stanie się moją ulubioną pozycją dla pary. Średniak z plusikiem, ot co. 🙂

Ocena: 74% zadowolenia
gnom: 19/25
shubgami: 18/25
Łącznie: 37/50

Więcej zdjęć możecie obejrzeć tutaj

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: